Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HEAN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HEAN. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 marca 2014

Twarz na nowy dzien.

Delikatny makijaż weekendowy - zdecydowanie dzienny. Za oknem cudowna aura - dzięki temu każda z nas wygląda jeszcze lepiej niż zwykle. Wiosna robi swoje i daje więcej powodów do radości i uśmiechu :). Makijaż nie nachalny jednak podkreślający to co trzeba. Moim zdaniem subtelny ale nie nijaki. Ponownie sięgnęłam po alternatywę dla klasycznej kreski - tym razem sypki cień z dodatkiem bazy utrwalającej pod pigmenty.



Twarz:
krem BB Hean nr 3
puder Manhattan nr 1 
korektor Eveline kolor light - recenzja KLIK 
róż Astor Skin Match 002 Peachy Coral

oczy: 
baza pod cienie - Ingrid
cienie - My Secret nr 505 i Wibo 01
kreska - Inglot sypki cień nr 22 + utrwalająca baza Kobo pod pigmenty sypkie
rzęsy - MF 2000 Calorie

Brwi:
cienie Inglot nr 378 i 390

pozdrawiam
.biemi

niedziela, 16 marca 2014

'BB' pierwszy.

Zeszły rok to było wielkie bum dla produktów, które w nazwie mają dwie magiczne literki 'BB' - później przyszła kolej na 'CC' 'DD' może niedługo będzie 'EE' ;). Polski rynek 'oszalał' i producenci każdy nowy krem tonujący oznaczali magicznym duetem literek - tak jak teraz wszystko z pielęgnacji jest z olejkiem arganowym. Wiadomo odpowiednia reklama dźwignią handlu - trudno się jej oprzeć. Ja miałam ogromną chęć sięgnąć po oryginalne kremy BB - te z Azji - jednak moje zapały trochę opadły jak się zagłębiłam w temat i spanikowałam stwierdzając, że mogą mnie zapchać. Pomysł porzuciłam. Przy okazji wakacyjnych Igraszek Kosmetycznych otrzymałam produkt, który długi czas leżał i czekał na swój moment. Na opakowaniu dumnie prezentują się wcześniej wspomniane dwie magiczne litery 'BB' - mam świadomość, że nasze rodzime bb to bardziej kremy tonujące niemniej jednak dobry krem tonujący również jest w cenie więc może i mieć na sobie litery 'BB' oby spełniał swoje zadanie, ot co!

Produkt: BB krem 
Producent: HEAN
Pojemność: 30 ml
Gama kolorystyczna: 1 light, 2 natural, 3 medium
Cena: 13 - 17 zł
Dostępność: on-line, wyspy w supermarketach, drogerie osiedlowe




Producent określa ten krem jako produkt 5w1

- matuje i kontroluje wydzielanie sebum - nie bardzo ;) jeden ze słabszych punktów produktu
- koryguje niedoskonałości skóry - przy delikatnych problemach daje radę
- wyrównuje koloryt i adaptuje się do skóry - jak najbardziej tak
- nawilża i wygładza - zgadza się
- przywraca skórze blask i elastyczność - paradoks ;) w pierwszym punkcie matuje a tu daje blask ;) blask tak mat nie - elastyczność nie zauważyłam

Jak na obietnice, które zwykle są bez pokrycia tu produkt daje radę. Posiadam odcień najciemniejszy. Z góry zauważyłam, że nie nadaje się dla mnie ponieważ w opakowaniu jest mega ciemny sama bym się na niego nie zdecydowała. Jakie było moje zdziwienie, jak po nałożeniu produkt dosłownie stopił się z kolorem mojej skóry. Najlepiej widać to w pości Pól na pół. 



Mimo teoretycznie ciemnego koloru jest on dla mnie idealny. Obawiam się jednak, że przez gamę kolorystyczną nie każda z nas znajdzie odpowiedni odcień dla siebie. 

Czego od niego oczekiwałam? - lekkości, zakrycia niedoskonałości, przyzwoitej trwałości, braku nadmiernego świecenia się, łatwości w aplikacji pudru/bronzera/różu. Produkt w 80% spełnił moje oczekiwania. Niestety nie można go zaliczyć do produktów regulujących wydzielanie sebum po ok 6h od aplikacji świecę się jak polukrowany pączek - fakt bibułki matujące załatwiają sprawę jednak nie zawsze mam na nie czas w ciągu dnia. Jest to jak dla jedyny doskwierający minus produktu. Nie znika z twarzy w nieokreślonych okolicznościach. Nie jest tak trwały jak podkład ale nie oczekujemy tego od kremu tonującego więc sprawa jest jasna. Produkt nie zapchał, nie pogorszył stanu mojej cery. Lubię go nosić mimo pewnych niedociągnięć i jest to miła odskocznia od tradycyjnych podkładów. Łatwy w aplikacji - ma konsystencję takiego puszystego musu. Puder/róż/bronzer dobrze z nim współpracują.

Bardzo dobrze sprawdzi się w okresie wiosenny na lato obawiam się, jeszcze zwiększonego wydzielania sebum i może wtedy się nie sprawdzić. Podsumowując produkt godny uwagi. Zapewne jeszcze lepiej sprawdzi się przy cerze normalnej i suchej. Tłusta cera może być dla niego wyzwaniem. 

pozdrawiam
.biemi

środa, 19 lutego 2014

Pol na pol.

Czyli ładniejsze i brzydsze pół. Zainspirowana pomysłem Yasminelli pokazaniu w zdjęciach makijażu pół na pół - sama go u siebie wykonałam. Jest dość ciekawe uczucie malować tylko pół twarzy. Codzienne przyzwyczajenia sprawiają, że to jest nieco trudne z automatu nie 'działać' na obu połówkach twarzy. Zawsze traktujemy to jako całość i to nie naturalne aby malować tylko pół. Niemniej jednak jest to interesujące doświadczenie :). Gorąco Polecam taką formę zabawy/eksperymentu.  Dzięki temu łatwiej jest zobaczyć czy nie przesadzamy z ilością makijażu. 

Oto jak u mnie wygląda wersja pół na pół :) 


 

Co użyłam: 


Twarz:
krem BB Hean nr 3
puder Manhattan nr 1 - recenzja KLIK
rozświetlacz  Eveline
bronzer  The Balm Bahama Mama - recenzja KLIK
korektor Eveline kolor light - recenzja KLIK 
róż Wibo nr 3

Oczy:
baza Ingrid - recenzja KLIK
cienie Inglot nr 390, 378, 120
cień Wibo nr 01
maskara MF 2000 callorie - recenzja KLIK 
kredka Avon Glimmerstick Diamonds  smokey diamond - recenzja KLIK

Brwi:
cienie Inglot nr 378 i 390


a teraz trzeba 'domalować' resztę twarzy :). 

pozdrawiam
.biemi

środa, 16 stycznia 2013

Baza to podstawa!

Witam, w Nowym Roku. Mamy już połowę stycznia za sobą, a ja dopiero rozpoczynam rok na blogu. Lepiej późno niż wcale - jednak wiatry mi nie sprzyjały aby rozpocząć wszystko wcześniej. Jednak na dobry początek słów kilka będzie o bazie pod cienie. Zbieram się aby napisać o swoich ulubieńcach 2012, bardzo lubię czytać o tym co inne dziewczyny uważają za swoje 'naj' kosmetyki minionego roku bo dzięki temu mamy ściągę w pigułce co jest dobre :). 
Przechodząc do zamierzonego tematu, dodam coś od siebie o bazie pod cienie od Hean. Produkt zamknięty w prostym słoiczku - na opakowaniu brak informacji jak długo produkt od momentu otwarcia jest ważny - znajdziemy na nim jedynie datę przydatności czyli jak w moim wypadku dwa lata od dokonania zakupu. 



to co producent twierdzi:


Baza o kolorze delikatnego pudrowego różu z maleńkimi drobinkami - które niestety nie zostały uchwycone na zdjęciu. 



Bazę zakupiłam na allegro za ok 12zł z przesyłką - obecnie produkt trochę zdrożał i można go zakupić za minimum 17zł taka cena też zazwyczaj jest na stoiskach, na których baza jest dostępna - ale są miejsca, gdzie jest tańsza, ale to trzeba szukać i wiedzieć ja taniej niż za 12 zł nie znalazłam ;) 

Plusy i minusy produktu

+ ułatwia rozprowadzanie cieni
+ ułatwia ich rozcieranie
+ dobrze wydobywa kolor cieni
+ zdecydowanie wydłuża żywotność makijażu oka - u mnie cały dzień
+ bardzo dobra dla matowych cieni
+ bardzo miękka
+ łatwa aplikacja


+/- bardzo duża pojemność bo dostajemy w słoiczku aż 14g produktu - ja swoją używam(a mam tylko tą bazę) od lipca i nie zużyłam nawet połowy opakowania, z objętością jestem pół na pół bo nie lubię niekończących się produktów ;) szkoda mi wtedy zakupić nowy ;)

- zapach taki pudrowy babcino-kremowy - generalnie go nie czuć ale jak się wącha bazę to jest tak nie fajnie
- opakowanie delikatne - trochę tandetne - taki słaby plastik
- przy tej bazie przy perłowych cieniach niestety często moje powieki lubiły mieć 'zły dzień' 
- jak się ma niefart to lubi się rolować przy kącikach - bez względy jaką ilość się nałoży, czasem  po prostu czasem lubi sobie polecieć w kulki i się zrolować już po nałożeniu cieni - wygląda to wtedy jak nieestetyczny śpioch

Podsumowując dość dobra baza za dobre pieniądze, jednak pamiętając inne bazy jakie miałam przyjemność używać to cały czas baza od ARTDECO jest bezkonkurencyjna - a pisałam o niej TU. Polecam dla mało wymagających powiek. Nie jest to strzał w dziesiątkę a w mocną ósemkę :) .

pozdrawiam
.biemi

piątek, 16 marca 2012

Blyszczymy z Hean - czyli packamy usta

To jest w sumie pierwszy błyszczyk o jakim wyrażę swoje zdanie. Wynika to z faktu, że bardzo często gubię błyszczyki lub o nich zapominam i po jakimś czasie odnajduję je w czeluściach torebki. Zdarza się tak, że posieję gdzieś błyszczyk zanim wyrobię sobie o nim zdanie:). Tym razem dałam radę i udało się poużywać produkt zanim go zgubiłam. Mowa o błyszczyku firmy HEAN z serii Colour Obssesion. 

Mój błyszczyk jest w kolorze 42: 


Aplikator i opakowanie dość typowe dla błyszczyków, przyjemne dla oka:


Gołe usta prezentują się tak: 



Po aplikacji: 




Błyszczyk bardzo delikatny i subtelny, w opakowaniu pozornie wydaje się być ciemny, jednak ustom nadaje bardzo delikatny różowy odcień. Ma w sobie bardzo dużo malutkich brokatowych drobinek, które nie są bardzo widoczne jednak w całości dają ładny efekt lekkiego blasku. 

Zestawienie plusowo/minusowe:

+ delikatny, bardzo dobrze sprawdza się na co dzień
+ nie jest klejący, lekko lepki ale nie klejący :)
+ trwałość do pierwszego jedzenia ;) u mnie nic dłużej nie wytrzymuje
+ cena ok 9/10zł
+ wydajny
+ zadowalający wybór kolorów 

- niestety aplikacja nie jest najlepsza - aplikator zdecydowanie dla mnie za mały, potrzebuję 3-5 razy zamoczyć pacynkę aby pokryć ładnie usta - nie lubię tego, jestem fanką produktów szybkich w obsłudze nie wymagających długiego poświęcenia uwagi - jednak jak prezentuje się na ustach nie zniechęca mnie aż tak do jego stosowania :)
- dostępność - cały czas marka HEAN jest dość ciężko dostępna, ale sądzę że to się jeszcze zmieni

Podsumowując dla fanek błyszczyków produkt godny uwagi i zakupu, nie poleciłabym go dla niecierpliwców, bo trzeba trochę się pobawić aby go sobie zaaplikować :) Można go znaleźć w niesieciowych drogeriach i na stronie producenta HEAN.


produkt otrzymałam bezpłatnie, jednak nie ma to wpływu na moją opinię

.biemi


niedziela, 4 marca 2012

Cienie od Hean - Colour STAY ON

To jest już druga partia Heanowskich cieni. Z poprzednimi byłam na Tak i na Nie - tym razem również jest podobnie. Posiadam dwa odcienie o nr - 513 i 514 bardzo dobrze sprawdzają się w roli duetu. W rezultacie jak je testowałam najczęściej używałam ich równocześnie, ponieważ wg mnie ładnie ze sobą współgrają. Makijaż przedstawiony poniżej jest wykonany tylko tymi dwoma cieniami plus tusz do rzęs.

Produkt zamknięty w prostym okrągłym opakowaniu, bez większych udziwnień 





nr 514 - to bardzo ładny złoty brąz 



513 to wg mnie perłowa wanilia 



na dłoni prezentują się następująco, brąz to jedno maźnięcie, wanilia dwa maźnięcia ;)



To co za pomocą cieni zmalowałam 








Mimo, że cienie są z tej samej serii to jednak różnią się od siebie. Brąz jest bardziej kremowy i zdecydowanie lepiej na pigmentowany niż jego jasny brat. Brąz również łatwiej rozprowadzić i rozetrzeć. Z jasnym cieniem miałam o tyle kłopot, że trudno go było ładnie nanieść na powiekę i równomiernie rozprowadzić. Z 513 miałam też nie lada gratkę aby go nałożyć w satysfakcjonującej ilości - ponieważ jedno 'maźnięcie' to zdecydowanie za mało. Mimo niewielkich trudności cienie na powiece sprawują się bardzo dobrze, z bazą pod cienie wytrzymały bez uszczerbku 6-7h - uważam że to zadowalający wynik. Używałam ich tylko na sucho - nie lubię bawić się w mokre ciapciaki ;) więc nie mogę powiedzieć jak sprawdzają się na mokro. 

Twierdzę że warto skusić się na te cienie - jednak dobrze wcześniej mieć możliwość je sprawdzić - bo może być tak jak z moim jasnym że będzie trochę 'za tępy' 
Cena produktu to ok 8-9zł. uważam że cena bardzo dobra w stosunku do jakości. 
Cienie dostępne w niesieciowych drogeriach i na stronie producenta - KLIK - jest w czym wybierać. 

.biemi

wtorek, 28 lutego 2012

Obsesja od HEAN w nr 611

Totalna obsesja z lakierem w pięknym kobaltowym kolorze. Mowa o produkcie firmy HEAN z serii Colour Obssesion nr 611. Prawdę mówiąc przyglądając się kolorowi w buteleczce nie powalił mnie na kolana, jednak po nałożeniu nie mogłam się na niego napatrzeć. Nie jest idolką metalików, ale ten ma w sobie to 'coś'. Co ja miłośniczka jedno-kolorowców polubiłam na całego. 

Lakier tak samo ładnie się prezentuje jak jego brat o nr 617 



Tak samo jak u jego poprzednika opisywanego TU, wygodny w aplikacji, tylko pędzelek ciut za mały. Można na to przymknąć oko, ale jak się szuka dziury to zawsze ją się znajdzie ;). 

Zdjęcia wykonane trzeciego dnia od aplikacji :D:D:D




Lakier przeżył na moich pazurkach 6dni. To jest absolutny sukces, ten nr znacznie lepiej sprawdził się od nr 617. Zwłaszcza, że producent nas zapewnia, że będzie 5 dni bez odprysków - u mnie o dzień dłużej :), prawdą jest, że top, którego obecnie używam działa cuda, jednak na fiolecie nawet cudotwórca nie pomógł. 

Mimo 'za małego' pędzelka łatwo się rozprowadza, nie za rzadki - konsystencja taka w sam raz. Nie odbarwił mi płytki - bardzo łatwo udało się go zmyć. Nie 'rozpapruje' się pod czas zmywania. 



Produkt godny uwagi - cena ok 5 zł - więc nie odstrasza a wręcz przyciąga. 
Dostępny w niesieciowych drogeriach, prywatnych sklepach i tu Klik -gama kolorystyczna bardzo ładna i można wybrać coś dla siebie. 

.biemi

sobota, 11 lutego 2012

Obsesja od HEAN w nr 617

Jest to jeden z dwóch lakierów firmy HEAN jakie miałam  przyjemność używać. Dziś pokażę lakier, z którym jestem bardziej na nie niż na tak :). Kolor ładnej dojrzałej śliwki nr 617. Jak dla mnie kolor dobrze wpasowujący się w obecny czas - u mnie ciemne kolory goszczą na pazurach u stóp przez cały rok, więc kolor jak najbardziej mi przypasował i miło mi się go nosiło i będzie nosić :). 

Produkt zamknięty w ładnej i dość zgrabnej buteleczce. 



Nakrętka wygodna w trzymaniu - dobrze 'leży' w dłoni. Jednak jak dla mnie pędzelek ciut za mały, jestem fanką dość dużych pędzli wtedy łatwiej mi wszystkim operować. Większym zarzutów do pędzelka nie mogę mieć poza wielkością - nie gubi włosia - jak to lubią czynić niektóre lakiery z podobnej półki cenowej :) 

A teraz jak to maleństwo się na mnie prezentuje:

zdjęcie zrobione po dwóch dniach od nałożenia - widać już delikatne odpryski jak również lekkie ścieranie na końcówkach - ale nie ma tragedii 



na zdjęciach z lampą błyskową byłam w stanie uchwycić drobinki, które dopiero wtedy mi się ukazały bo patrząc na moje pazurki w świetle dziennym niczego się nie dopatrzyłam :)





Te drobinki jak dla mnie są śliczne - ale ich nie widać tak na sucho - to tak jakby ich nie było. 
A na ostatnim zdjęciu - o zgrozo pokazuję wam na 3 dzień jak reanimowałam trochę swoje pazurki i nałożyłam metaliczny top. Na żywo skórki wyglądały dużo lepiej - aparat kłamie ;) przepraszam za ich stan.


W ten o to sposób czwarty dzień był ostatnim dniem żywotności lakieru na moich pazurach, zaczął odpryskiwać i mogłam go sobie 'zdejmować' płatami. 
Producent nas zapewnia, że niby 5 dni ma przetrwać ... Nie ma szans, nałożony bez bazy bez topa na drugi dzień odpryskuje. U mnie przetrwał 4 dni za sprawą NailTeka i topa 'akrylowa moc' bez tego ani rusz. Prawdą jest to, że lakier bez topa bardzo ładnie się błyszczy tego nie można mu zarzucić. Jednak trwałość akurat tego modelu daje wiele do życzenia - mam wrażenie, że może trafił mi się lekko 'felerna' buteleczka ponieważ drugi lakier z tej serii ma diametralnie inną trwałość. 

Produkt godny uwagi - cena ok 5 zł - więc nie odstrasza a wręcz przyciąga. 
Dostępny w niesieciowych drogeriach, prywatnych sklepach i tu KLIK -gama kolorystyczna bardzo ładna i można wybrać coś dla siebie. 

.biemi

środa, 23 listopada 2011

Kreskujemy oko z HEAN

Podkreślając oko kreską zazwyczaj staram się używać wszystkich kolorów tylko nie czarnego, jak decyduję się na czerń jest to żelowy eye liner z cartrice. Tym razem jest trochę inaczej, dość długo zabierałam się do pierwszego użycia tej konturówki i się nie rozczarowałam. Prawdą jest że wolę tradycyjne kredki ponieważ łatwiej je naostrzyć i ta jest jedyną konturówką w sztyfcie jaką obecnie posiadam. 

Zapakowana jest w proste plastikowe opakowanie




Produkt bardzo łatwy w użyciu, konturówka jest miękka co ułatwia miłą i bezbolesną aplikację.



Co mówi producent: 

Wodoodporne konturówki z aksamitnie miękkim sztyftem. Delikatne i przyjemne w aplikacji, idealnie podkreślają kontur oka i nie rozmazują się.

Formuła zawiera
witaminę E oraz wosk pszczeli o właściwościach pielęgnacyjnych i ochronnych.

To, że nie rozmazują się to prawda, ale że są wodoodporne - absolutnie nie, właściwości pielęgnacyjnych również nie zauważyłam. Na pewno nie zaszkodziła mojej powiece :)

Plusy
+ miękka tekstura
+ nie rozmazuje się 
+ nie odbija się na powiece
+ nie znika wraz z upływem godzin
+ łatwa do demakijażu
+ cena ok 6/7zł
+ paleta 5 kolorów

Minusy
- mimo temperówki nie zrobimy idealnie cienkiej kreski 
- dostępność - niektóre drogerie i strona producenta HEAN

Jak łatwo można zauważyć więcej cech pozytywnych, na pewno w mojej kolekcji pojawi się jeszcze jakiś kolor z tych konturówek, zależy co wpadnie w moje ręce. Szczerze polecam :) 

.biemi

czwartek, 10 listopada 2011

Maskara od HEAN BOOM Lashes

Dziś kolejny produkt firmy HEAN, który mam zamiar przedstawić. Jest to maskara do rzęs BOOM Lashes w kolorze czarnym. Producent twierdzi, że produkt ma nam pogrubiać, podłużać i co więcej jeszcze pielęgnować nasze rzęsy. Czego tu chcieć więcej, jak takie rzeczy się czyta :) Ma on za zadanie również spektakularnie podnosić nasze rzęsy od samej nasady. Ale jak jest w rzeczywistości o tym nieco niżej :). 

Produkt zamknięty w przyjemnym opakowaniu, wygodnym do aplikacji. 


Szczoteczka dość duża, tradycyjna, bez żadnych silikonowych cudów - nie znoszę sylikonowych szczoteczek jest ma zmora, czasem z braku laku i takiej użyję, jednak widok tej mnie ucieszył. Dla porównania wielkości zestawiam ją z moim ostatnim ulubieńcem :) 


Od razu na zdjęciu widać, że włosie jest dość rzadko rozmieszczone co niestety nie ułatwia nam aplikacji i nie da się z łatwością ładnie rozczesać naszych rzęs. Sądzę, że na rzadkich rzęsach może być problem i maskara je mocno poskleja. 
Efekt? Moje rzęsy z natury nie są zbyt cienkie i zbyt krótkie, jednak zdecydowanie są za jasne na końcach.


Z maskarą prezentują się następująco 

W moim ostatnim makijażu Rzęsy z Hean również mam go zaaplikowanego. 
przechodząc do starcia na plusy i minusy, zaczynam od +
+ niesilikonowa szczoteczka
+cena !!! 10,99 a obecnie Uwaga jest promocja i można go dostać już za 8,99 HEAN
+ nie obsypuje się
+ nie odbija się na powiece
+ ładnie pachnie

minusy
- dość trudna aplikacja - trzeba się postarać aby go dobrze nałożyć, bo przez nieuwagę można bardzo sobie posklejać rzęsy
- zbyt rzadka szczoteczka
- dostępny tylko w kolorze czarnym, a ja jestem fanką brązu i granatu
- dostępność - dla wielu z nas to jest niestety największy problem ze skuszeniem się na ten produkt

Podsumowując wyszło 5 plusów i 4 minusy, więc produkt za taką cenę bez wyrzutów sumienia mogę polecić, nie jest to mój hit jednak absolutnie do kitów nie mogę go zaliczyć.
Pozdrawiam i życzę miłego i smacznego weekendu, który u mnie właśnie się rozpoczyna :)
 
.biemi

sobota, 5 listopada 2011

Cobalt na powiece, czyli cień od Hean

Dziś przedstawiam drugi cień od firmy Hean. Tym razem producent pisze Cobalt i mamy go :) tylko na zdjęciach z okiem aparat zrobił psikusa i przekłamał lekko kolory :).
Opakowanie standardowe, (w planach mam zakup nowej pustej paletki i zapewne pozbędę się zbędnego plastiku w szufladkach) więc nim za bardzo się nie przejmuję ;) 




Cień duużo lepiej napigmentowany w porównaniu do Smoky Plum, kolor perłowo metaliczny.

zdjęcie bez lampy


z lampą


konsystencja lekko lepka/kremowa, z łatwością się go nakłada, jak równie łatwo można sobie nim zrobić krzywdę i mieć makijaż idealny na minione halloween :D Zdjęcie zrobione niestety na szybko, łapiąc ostatnie promienie słońca, jakże uciążliwą mamy teraz porę do robienia ładnych zdjęć ;), kolor w rzeczywistości jest bardziej żywy, bardziej kobaltowy ;) na zdjęciu niestety wyszedł bardziej granatowo ;).




plusy:
+ dobra trwałość
+ łatwo łączy się z innymi cieniami
+ nie obsypuje się
+ cena - 5,99 :)
+ to co w opakowaniu to i na powiece
+ nie traci swojego blasku przy rozcieraniu

-/+ niestety to nie jest kolor dla mnie mimo b. dobrej jakości nie jestem w stanie go często używać, przy takim cieniu chwila nie uwagi i wyglądam jakbym miała podbite oczy i sądzę że lepiej wyglądałby na brązowookiej :)

minusy
- dostępność, strona producenta  KLIK , niektóre osiedlowe drogerie

Podsumowując polecam produkt, ładnie się prezentuje i za tą cenę nie wiele się ryzykuje :)
 
.biemi
 
p.s. dziś korzystając z chwili wolnego zabieram się do tworzenia mojej pracy mgr.. o zmoro, aby tak spędzać sobotnie popołudnia ;) 
dziękuję bardzo za wszystkie komentarze i pozdrawiam w ten ciepły dzień :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...