Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Balm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Balm. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 lutego 2014

Na ostatki? Na randke?

Lub po prostu na dzień, w którym chcemy mocniej podkreślić oko. Ciemna kreska i porządnie podkreślone brwi i można iść i podbijać świat :) 

Minął tłusty czwartek... Warto dziś sięgnąć po lżejszy temat po ciężkim dniu ;) na sumieniu mam 4 pączki i dziś nie płaczę z tego powodu - oby do kolejnego takiego czwartku :). 

Po okresie minimalizmu w makijażu, który tak na prawdę cały czas trwa lepiej mi idzie malowanie się od święta. Tak  było tym razem i o dziwo nawet udało mi się zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia. Na marginesie - narzekamy na złe światło na ciemność itp. zdjęcia robiłam w słoneczną niedziele i szczerze było mi równie ciężko wszytko uchwycić tak samo jak w ciemny dzień. :) 


twarz: 
podkład - Miyo nr 04
korektor Eveline BB korektor rozświetlający - light
puder - Manhattan Soft Mat Loose Powder Natural 1
bronzer - The Balm Bahama Mama
róż - Astor Skin Match 002 Peachy Coral

oczy: 
baza pod cienie - Ingrid
cienie - Sleek Ultra Matts Darks plus pod łukiem brwiowym My Secret nr 505
kreska - Maybelliene Gel Eyeliner - black 
rzęsy - MF 2000 Calorie
linia wodna - Avon SS  

Jak Wam się podoba taka propozycja makijażu? 
pozdrawiam
.biemi

środa, 19 lutego 2014

Pol na pol.

Czyli ładniejsze i brzydsze pół. Zainspirowana pomysłem Yasminelli pokazaniu w zdjęciach makijażu pół na pół - sama go u siebie wykonałam. Jest dość ciekawe uczucie malować tylko pół twarzy. Codzienne przyzwyczajenia sprawiają, że to jest nieco trudne z automatu nie 'działać' na obu połówkach twarzy. Zawsze traktujemy to jako całość i to nie naturalne aby malować tylko pół. Niemniej jednak jest to interesujące doświadczenie :). Gorąco Polecam taką formę zabawy/eksperymentu.  Dzięki temu łatwiej jest zobaczyć czy nie przesadzamy z ilością makijażu. 

Oto jak u mnie wygląda wersja pół na pół :) 


 

Co użyłam: 


Twarz:
krem BB Hean nr 3
puder Manhattan nr 1 - recenzja KLIK
rozświetlacz  Eveline
bronzer  The Balm Bahama Mama - recenzja KLIK
korektor Eveline kolor light - recenzja KLIK 
róż Wibo nr 3

Oczy:
baza Ingrid - recenzja KLIK
cienie Inglot nr 390, 378, 120
cień Wibo nr 01
maskara MF 2000 callorie - recenzja KLIK 
kredka Avon Glimmerstick Diamonds  smokey diamond - recenzja KLIK

Brwi:
cienie Inglot nr 378 i 390


a teraz trzeba 'domalować' resztę twarzy :). 

pozdrawiam
.biemi

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Makijazowy minimalizm ...

Styczeń to był miesiąc minimalizmu w makijażu. Postanowiłam zmienić swoje przyzwyczajenia i wybić sobie z głowy pewne schematy wg. których czułam, że tylko tak mogę wyglądać dobrze. Dlaczego takie posunięcie - w skrócie opiszę co i jak :).  

Jak dotąd dzień w dzień na powiekach gościła ciemna krecha i jak tylko jej brakowało czułam się goła. Przy moim uwielbieniu do cieni często kończyło się tak, że nie tylko krecha była mocnym akcentem ale i cienie wychodziły na przód. Minęły święta, sylwester i przeglądając zdjęcia stwierdziłam, że mój makijaż 'od święta' za bardzo nie różni się od tego na co dzień a tak być nie powinno. Dzięki temu, że w okresie około noworocznym miałam wolne od pracy postawiłam na 'make up - no make up'(nie pokusiłam się o całkowity brak makijażu)  i tak to się zaczęło. Nie napiszę, że cały miesiąc był bardzo naturalny jednak jeżeli już ciemna kreska pojawiała się na oku to bez dodatkowego przytupu z cieniami :D. Takie zmiany - choć nie wielkie pozwoliły mi na nowo zauważać i odpowiednio podkreślać to co w swojej twarzy lubię. Miałam wrażenie, że moja twarz dzięki temu wygląda świeżej i bardziej młodzieńczo ;). 

Dziś chcę pokazać makijaż, który został wykonany 'od święta' w mijającym już powoli styczniu. Jest delikatny i jeszcze miesiąc temu miałabym wrażenie, że kreska zbyt jasna i przydałby się ciut ciemniejszy cień - teraz patrzę na ten makijaż i widzę, że jest dobrze. 



Użyłam:

twarz:
podkład Max Factor Facefinity 55
korektor Eveline BB korektor rozświetlający - light
puder - Manhattan Soft Mat Loose Powder Natural 1
bronzer - The Balm Bahama Mama
róż - Astor Skin Match 002 Peachy Coral

oczy:
baza pod cienie: Ingrid
cienie: inglot 462, my secret 505
kreska: manhattan żelowy eyelioner long lasting 2 purple
rzęsy: Lovely Pump Up
linia wodna:  kredka Basic

brwi:
cienie inglot 378 i 390


Czy Wam również zdarza się taki makijażowy minimalizm? Czy może u Was zawsze mniej znaczy więcej? 

pozdrawiam
.biemi

czwartek, 9 stycznia 2014

#2 ulubieniec 2013 pod lupa - The Balm Bahama Mama

Kolejnym zacnym ulubieńcem minionego roku jest sławny w wielu kręgach bronzer od The Balm - Bahama Mama. Produkty The Balm są niezwykle kuszące - wręcz się do nas łaszą za pomocą ciekawych i innych opakowań w 'dawnym stylu'. 

Zakup dokonany w internetowej drogerii na zasadzie 'teraz albo nigdy' :). Dość długo opierałam się krzyczącym wręcz zewsząd opiniami w styl 'oł jeah jak on jest super'. Szukałam w wielu stacjonarnych miejscach produktu do konturowania twarzy bez drobinek i w chłodnej tonacji. Poszukiwania jak widać zakończone fiaskiem - nic nigdzie mnie nie satysfakcjonowało. Jak kolor wydawał się ok to miał w sobie pierdyliard drobinek, jak był ładny mat to raził w oczy soczystą pomarańczą. 

Koszt przyjemności jego posiadania to ok 60zł za 7g w zależności od miejsca i kosztu przesyłki - stacjonarnie do zakupu jedynie w sieci perfumerii Marrionaud.

Skład :
Isoeicosane, Silica, Polyethylene, Zinc Stearate, Polyisobutene, Dimethicone. May Contain/ Peut Contenir [+/- Mica, CI 77491, Ci 77492,CI 77499, (Iron Oxides) Bismuth Oxycholoride (CI 77163)



Bronzer dostajemy zabezpieczony w kartonik bez zbędnych gąbeczek/aplikatorów. W moim przypadku metodą prób i błędów do aplikacji najlepiej się sprawdza pędzelek do różu elite seria bamboo - do tego produktu nie dobrze aby pędzel był mocno zbity - musi być lekki i stosunkowo 'rzadki' aby łatwiej było go rozcierać i stopniować efekt. 

Zalety:

+ kolor - najważniejszy atut produktu - porządnie brązowy matowy i dość zimny odcień
+ dla bladolicych (z umiarem) i kobiet  ciemniejszym kolorze twarzy - czyli dla każdego w zależności od ilości zaaplikowanego produktu
+ bezzapachowy
+ dzięki niemu twarz ma wygląd - nie jest płaską powierzchnią
+ trwały - nałożony na puder jest prawie nie do zdarcia :)
+ nie zmienia koloru w ciągu dnia
+ nie podkreśla skórek
+ nie zapycha
+ można stopniować efekt
+ porządna pigmentacja
+ miłe dla oka opakowanie, które jest bardzo poręczne - dzięki temu, że jest wykonane z twardego kartonu nasz produkt jest bezpieczniejszy przy bezpośrednim kontakcie z podłogą ;)


Wady:

- dostępność
- trzeba się go nauczyć przez kolor łatwo zrobić sobie nim na początku krzywdę

Od czasu kiedy go posiadam jest to nr 1 jako pomocnik do modelowania twarzy. Pokusiłam się już o stwierdzenie, że do czasu kiedy go nie miałam to tak naprawdę nie wiedziałam co to znaczy dobrze umalowana twarz. W moim odczuciu jest wart swojej ceny w 100% i teraz nawet mam wrażenie, że nie jest wygórowana zważywszy na fakt jaki jest w użyciu.

Pozycja obowiązkowa dla każdej z Was, która używa bronzera - ja swój ideał w tej kategorii znalazłam teraz czas na poszukiwania idealnego rozświetlacza :).

pozdrawiam
.biemi

piątek, 3 stycznia 2014

Ulubiency 2013

W minionym 2013 roku wiele produktów przewinęło się przez moje ręce jednak nie wiele z nich zostanie ze mną na dłużej jak nie na zawsze :). Moje podsumowanie składa się z tylko lub aż sześciu produktów, które w pewien sposób ułatwiły i zrewolucjonizowały mój codzienny wygląd :). Większość z nich jeszcze nie zostali przedstawieni na blogu co nie oznacza, że w najbliższym czasie nie zostanie to zmienione. 

Moja naj 6 z minionego 2013 roku: 



1. Sypki puder od Manhattan - zakupiony przy okazji pierwszej -40% w ross jeszcze w 2012 był moim jedynym pudrem przez cały rok ani razu nie zawiódł i sprawdzał się z każdym z podkładów z jakim było mi pracować - prawie nie do zużycia jeżeli nie jest on naszym jedynym pudrem - myślę, że spokojnie posłuży mi jeszcze do połowy tego roku i gdyby nie to, że jestem ciekawa innych sypkich pudrów to zapewne zakupiłabym go ponownie - super łączy podkład i nadaje ładny i świeży wygląd - w najbliższym czasie napiszę o nim nie co więcej

2. Piaski od połowy roku niezaprzeczalne hity na moich paznokciach - posiadam piaski tylko z tych trzech firm i każdy lubię tak samo :) 

3. Brązer od The Balm Bahama Mama - jedyny i niepowtarzalny matowy zimny i idealny produkt do konturowania twarzy - dzięki niemu odkryłam, że do tej pory wcale twarzy nie konturowałam :) idealny dla każdego w zależności od tego ile go nałożymy sprawdzi się u bladolicych jak i u kobiet, które nie muszą się martwić o 'kolorki' na twarzy

4. Tusz do rzęs Max Factor 2000 Calorie - w minionym roku do niego powróciłam i każdy inny tusz wypada przy nim marnie

5. Kredka automatyczna do oczu z Avon Glimmerstick diamonds w kolorze twiglight sparkle miękko ładnie i z połyskiem - kolor idealny głęboki granat z brokatowymi drobinkami - kredka dobija dna i zapewne ponownie ją zakupię miękka i świetnie się z nią pracuje

6. Mydło Aleppo - po kilku kosmetycznych wpadkach minionego roku postanowiłam zmienić swoją pielęgnację - sięgnęłam po 30% Aleppo i jestem zachwycona - moja cera je uwielbiam dzięki niemu mam mniej problemów skórnych jednak co do ochów i achów na jego temat niezbędny jest oddzielny post. 


Cała szóstka jest w ciągłym użyciu u mnie na tą chwile są najlepszymi z najlepszych. Nie zamierzam ich szybko zastępować innymi nowościami pozostaję im wierna. 

pozdrawiam
.biemi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...