Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Astor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Astor. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 marca 2014

Twarz na nowy dzien.

Delikatny makijaż weekendowy - zdecydowanie dzienny. Za oknem cudowna aura - dzięki temu każda z nas wygląda jeszcze lepiej niż zwykle. Wiosna robi swoje i daje więcej powodów do radości i uśmiechu :). Makijaż nie nachalny jednak podkreślający to co trzeba. Moim zdaniem subtelny ale nie nijaki. Ponownie sięgnęłam po alternatywę dla klasycznej kreski - tym razem sypki cień z dodatkiem bazy utrwalającej pod pigmenty.



Twarz:
krem BB Hean nr 3
puder Manhattan nr 1 
korektor Eveline kolor light - recenzja KLIK 
róż Astor Skin Match 002 Peachy Coral

oczy: 
baza pod cienie - Ingrid
cienie - My Secret nr 505 i Wibo 01
kreska - Inglot sypki cień nr 22 + utrwalająca baza Kobo pod pigmenty sypkie
rzęsy - MF 2000 Calorie

Brwi:
cienie Inglot nr 378 i 390

pozdrawiam
.biemi

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Makijazowy minimalizm ...

Styczeń to był miesiąc minimalizmu w makijażu. Postanowiłam zmienić swoje przyzwyczajenia i wybić sobie z głowy pewne schematy wg. których czułam, że tylko tak mogę wyglądać dobrze. Dlaczego takie posunięcie - w skrócie opiszę co i jak :).  

Jak dotąd dzień w dzień na powiekach gościła ciemna krecha i jak tylko jej brakowało czułam się goła. Przy moim uwielbieniu do cieni często kończyło się tak, że nie tylko krecha była mocnym akcentem ale i cienie wychodziły na przód. Minęły święta, sylwester i przeglądając zdjęcia stwierdziłam, że mój makijaż 'od święta' za bardzo nie różni się od tego na co dzień a tak być nie powinno. Dzięki temu, że w okresie około noworocznym miałam wolne od pracy postawiłam na 'make up - no make up'(nie pokusiłam się o całkowity brak makijażu)  i tak to się zaczęło. Nie napiszę, że cały miesiąc był bardzo naturalny jednak jeżeli już ciemna kreska pojawiała się na oku to bez dodatkowego przytupu z cieniami :D. Takie zmiany - choć nie wielkie pozwoliły mi na nowo zauważać i odpowiednio podkreślać to co w swojej twarzy lubię. Miałam wrażenie, że moja twarz dzięki temu wygląda świeżej i bardziej młodzieńczo ;). 

Dziś chcę pokazać makijaż, który został wykonany 'od święta' w mijającym już powoli styczniu. Jest delikatny i jeszcze miesiąc temu miałabym wrażenie, że kreska zbyt jasna i przydałby się ciut ciemniejszy cień - teraz patrzę na ten makijaż i widzę, że jest dobrze. 



Użyłam:

twarz:
podkład Max Factor Facefinity 55
korektor Eveline BB korektor rozświetlający - light
puder - Manhattan Soft Mat Loose Powder Natural 1
bronzer - The Balm Bahama Mama
róż - Astor Skin Match 002 Peachy Coral

oczy:
baza pod cienie: Ingrid
cienie: inglot 462, my secret 505
kreska: manhattan żelowy eyelioner long lasting 2 purple
rzęsy: Lovely Pump Up
linia wodna:  kredka Basic

brwi:
cienie inglot 378 i 390


Czy Wam również zdarza się taki makijażowy minimalizm? Czy może u Was zawsze mniej znaczy więcej? 

pozdrawiam
.biemi

piątek, 15 listopada 2013

Jesienne zzielenienie ...

Uhuhu dawno i to baardzo dawno nie było u mnie żadnego lakieru do paznokci. Ostatnio na nowo powróciłam do intensywnych kolorów. Jak na razie nie przybywa nic nowego (zbieram siły na -40%) i korzystam z zasobów, które posiadam i o dziwo czasem takie odkopane zapomniane lakiery jeszcze bardziej cieszą niż te nowe :D (teraz np. oko me cieszy TEN lakier, który już był zapomniany). Z tym osobnikiem było tak: dostałam - obejrzałam i stwierdziłam ee zielony nie dziękuję i poleciał na dno ale doczekał się premiery tej jesieni i przepadłam :). Jestem zdziwiona, że tak długo kazałam mu na siebie czekać jednak lepiej późno niż wcale :).  

Z wielką przyjemnością pokazuję dziś lakier od Astor o nr 2221 i wdzięcznej nazwie Mint Candy (candy rozumiem ale gdzie tu mint?) . 
W buteleczce kryje się dość ciemna i głęboka butelkowa zieleń ze sporą ilością niebieskich tonów, które ujawniają się przy błysku flesha. Lakier ujął mnie kolorem i ilościom mini drobinek, które w bardzo ładny sposób komponują się z całym kolorem. 

Zdjęcie z fleshem odsłania jego gorsze oblicze - prześwity. Unikniemy ich nakładając trzy warstwy jednak w normalnym świetle nie jest to zauważalne. 





Trwałość lakieru zadowalająca po trzech dniach widać początki startych końcówek (zdjęcia są z tego też dnia). Jest to chyba pierwszy zielony lakier, który bardzo przyzwoicie się zmywa - nie brudzi skórek. Aplikacja lakieru jest rewelacyjna lekko sunie po płytce a pędzelek jest w sam raz nie za mały ani za duży ;). Ja go aplikuję podwójnie - gdyby nie zdjęcia to nie zwróciłabym uwagi na jego prześwity. Schnie przyzwoicie szybko :). 

Z kolorem i formułą bardzo się polubiłam z chęcią ponownie sięgnę po inne kolory z linii Fashion Studio i przekonam się jak to jest z innymi lakierami :).  

pozdrawiam
.biemi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...