Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleppo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleppo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 stycznia 2014

#4 ulubieniec 2013 pod lupa - Mydlo Aleppo 30%

Miniony rok był kumulacją testów i kuracji 'doświadczalnych'. Po kilku latach eksperymentowania moja cera powiedziała basta i się zbuntowała. Przeszłam porządne 'zapchanie' kończąc na dość nie przyjemnym przesuszeniem niektórych rejonów twarzy. Stres i różne zdarzenia minionego roku również dość niekorzystnie wpływały na stan mojej skóry jednak przez pierwsze półrocze nijak jej nie pomagałam. Przyszedł lipiec i dwa miesiące do ślubu więc musiałam poczynić rozsądne i radykalne kroki. Odstawiłam częściowo drogeryjne kosmetyki pielęgnacyjne i sięgnęłam po te lepsze, czystsze bez zbędnego shitu w środku produkty. 

Dość obojętnie przeżyłam pierwszą falę zachwytów na blogach dotyczącą mydeł Aleppo - stwierdziłam - ot tam dobra kampania reklamowa z myślą, że jest to raczej nierozsądne płacić za kostkę mydła 30zł. Jednak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;). Jak był potrzebny ratunek to przysiadłam, poczytałam i stwierdziłam, że takie 'tłumy' nie mogą się mylić. Mydło jakby nie patrzeć - naturalne pozbawione zbędnego syfu i ulepszaczy. Można się pokusić o stwierdzenie, że dla każdego jeżeli wybierzemy odpowiedni skład dla siebie. 

Mój typ :

Aleppo 30% - czyt. 70% oliwy z oliwek + 30% oleju z liści laurowych - zakupiony stacjonarnie w jednej z mydlarni - za 200g zapłaciłam ok 30 zł. 




Bardzo ważne jest decydując się na to mydło wiedzieć jaką posiadamy skórę to warunkuje decyzję o proporcjach procentowych oliwy z oliwek w stosunku do oleju z liści laurowych. Im wyższe stężenie procentowy oleju z liści laurowych tym silniejsze działanie więc im większymi jesteśmy wrażliwcami tym niższe stężenie wybieramy. W zależności od reakcji naszej skóry przy zakupie kolejnych kostek można pokusić się o wyższe stężenia oleju laurowego. Wspominam o tym ponieważ sama do końca tego nie przeanalizowałam i poczęstowałam swoją siostrę tym mydłem, dla której stosowanie 30% stężenia skończyło się mocnym podrażnieniem cery z towarzyszącym silnym wysypem. Dlatego uczulam laików takich jak ja, że trzeba uważać!

Moja cera na początku stosowania Aleppo: problematyczna z ogromną ilością zaskórników, podskórnych wulkanów i zapchanych porów. W okolicach żuchwy silne przesuszenie skóry. Ogólny obraz był dość nie ciekawy i nieatrakcyjny. 

Zalety:

+ skład
+ wydajność - 50 g wystarczyło mi na 6mc codziennego stosowania - 'mydło bez końca'
+ nie przesusza
+ odczuwalne nawilżenie
+ porządnie oczyszcza - cera aż 'trzeszczy' z czystości
+ nie uczula
+ odpowiednio dobrane nie podrażnia
+ normuje wydzielanie sebum
+ cera jest 'spokojniejsza' 
+ nieprzyjeciele tylko w okresie przed okresowym ;)
+ znacznie zmniejszenie ilości zaskórników
+ przy odpowiedniej dodatkowej pielęgnacji brak problemu z porami
+ cena w stosunku do wydajności bardzo niska
+ wbrew pozorom dostępność :) - wszelakie mydlarnie już je mają - teraz nie tylko on-line dostępny

Wady:

- pierwsze kilka aplikacji powodują nie miłe ściągnięcie  i dyskomfort - jednak to mija i nie powinno się zniechęcać do jego stosowania
- łatwość w złym wyborze składu procentowego - najważniejsza rozwaga
- po każdym użyciu należy odkładać na przewiewną mydelniczkę ponieważ lubi się 'glucić'


Mydło w asyście dobrego kremu do twarzy poradziło sobie z moimi problemami skórnymi. Obecnie cera jest w zadowalającym stanie. Największym moim sukcesem przy częściowej zmianie pielęgnacji jest takie wyciszenie mojej cery, mam znacząco mniejszy problem z nadmiernym błyszczeniem się skóry w ciągu dnia. Wszystko zaczęło ze sobą współgrać i zaczyna mieć swój odpowiedni rytm. 

Produkt ma szerokie zastosowanie - ja jednak używałam go tylko do twarzy, jak dotąd szkoda mi było pokusić się o pielęgnację całego ciała nim :). Niemniej jednak produkt godny uwagi i rozważenia jego zakupu. 

Jeżeli go znacie to jakie są Wasze doświadczenia z tym mydłem? 

pozdrawiam
.biemi

piątek, 3 stycznia 2014

Ulubiency 2013

W minionym 2013 roku wiele produktów przewinęło się przez moje ręce jednak nie wiele z nich zostanie ze mną na dłużej jak nie na zawsze :). Moje podsumowanie składa się z tylko lub aż sześciu produktów, które w pewien sposób ułatwiły i zrewolucjonizowały mój codzienny wygląd :). Większość z nich jeszcze nie zostali przedstawieni na blogu co nie oznacza, że w najbliższym czasie nie zostanie to zmienione. 

Moja naj 6 z minionego 2013 roku: 



1. Sypki puder od Manhattan - zakupiony przy okazji pierwszej -40% w ross jeszcze w 2012 był moim jedynym pudrem przez cały rok ani razu nie zawiódł i sprawdzał się z każdym z podkładów z jakim było mi pracować - prawie nie do zużycia jeżeli nie jest on naszym jedynym pudrem - myślę, że spokojnie posłuży mi jeszcze do połowy tego roku i gdyby nie to, że jestem ciekawa innych sypkich pudrów to zapewne zakupiłabym go ponownie - super łączy podkład i nadaje ładny i świeży wygląd - w najbliższym czasie napiszę o nim nie co więcej

2. Piaski od połowy roku niezaprzeczalne hity na moich paznokciach - posiadam piaski tylko z tych trzech firm i każdy lubię tak samo :) 

3. Brązer od The Balm Bahama Mama - jedyny i niepowtarzalny matowy zimny i idealny produkt do konturowania twarzy - dzięki niemu odkryłam, że do tej pory wcale twarzy nie konturowałam :) idealny dla każdego w zależności od tego ile go nałożymy sprawdzi się u bladolicych jak i u kobiet, które nie muszą się martwić o 'kolorki' na twarzy

4. Tusz do rzęs Max Factor 2000 Calorie - w minionym roku do niego powróciłam i każdy inny tusz wypada przy nim marnie

5. Kredka automatyczna do oczu z Avon Glimmerstick diamonds w kolorze twiglight sparkle miękko ładnie i z połyskiem - kolor idealny głęboki granat z brokatowymi drobinkami - kredka dobija dna i zapewne ponownie ją zakupię miękka i świetnie się z nią pracuje

6. Mydło Aleppo - po kilku kosmetycznych wpadkach minionego roku postanowiłam zmienić swoją pielęgnację - sięgnęłam po 30% Aleppo i jestem zachwycona - moja cera je uwielbiam dzięki niemu mam mniej problemów skórnych jednak co do ochów i achów na jego temat niezbędny jest oddzielny post. 


Cała szóstka jest w ciągłym użyciu u mnie na tą chwile są najlepszymi z najlepszych. Nie zamierzam ich szybko zastępować innymi nowościami pozostaję im wierna. 

pozdrawiam
.biemi

piątek, 19 lipca 2013

Zakupy blizej natury

Po nie miłych doświadczeniach i skutkach w stosowaniu kremu z Miraculum zaczęłam poważne rozważanie nad zmianą pielęgnacji. Prawdę mówiąc rozważania trwały chyba ok 2 lat ;) odkąd zrobiło się głośno o sklepach z półproduktami itp. miałam ogromną chęć na cudaka pod tytułem 'zrób to sam' jednak cały czas na chęciach się kończyło i dalej sięgałam po produkty drogeryjne. Nawet teraz po tak obfitym 'zapchaniu' twarzy po raz kolejny sięgnęłam po krem drogeryjny bo była promocja... Po miesiącu prób i zbyt małych pozytywnych efektów zamieniłam rozważanie w działanie. W ten sposób na nowo powróciłam do sklepu e-naturalnie gdzie zakupiłam swój pierwszy gotowy zestaw do stworzenia kremu. Wybrałam dla siebie delikatny krem nawilżająco regenerujący dodatkowo zdecydowałam się jeszcze na maskę algową. Zamówienie z e-neturalnie zgrało się z poszukiwaniem deo idealnego. Bardzo pomocna była Arsenic, która specjalnie dla mnie ukręciła naturalny antyperspirant. Za co jeszcze raz jej dziękuję :). 


Idąc dalej z rozważaniami na temat zmiany pielęgnacji zakupiłam mydło Aleppo 30% - produkt zakupiłam stacjonarnie w mydlarni w moim mieście. Chciałam 'zaoszczędzić' na przesyłce i nie ulec dorzucaniu kolejnych rzeczy do wirtualnego koszyka celem 'zmniejszenia' kosztów przesyłki. 


Dodatkowo jeżeli jesteście zainteresowane to jedwab od Green Pharmacy jest teraz dostępny w Naturze za całe 6 zł. A deo do stóp, od którego mój M. jest uzależniony kosztuje 3,99 w Rossmannie. Okazje nie do przepuszczenia ;). 

pozdrawiam
.biemi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...