Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natura. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lipca 2013

Zakupy blizej natury

Po nie miłych doświadczeniach i skutkach w stosowaniu kremu z Miraculum zaczęłam poważne rozważanie nad zmianą pielęgnacji. Prawdę mówiąc rozważania trwały chyba ok 2 lat ;) odkąd zrobiło się głośno o sklepach z półproduktami itp. miałam ogromną chęć na cudaka pod tytułem 'zrób to sam' jednak cały czas na chęciach się kończyło i dalej sięgałam po produkty drogeryjne. Nawet teraz po tak obfitym 'zapchaniu' twarzy po raz kolejny sięgnęłam po krem drogeryjny bo była promocja... Po miesiącu prób i zbyt małych pozytywnych efektów zamieniłam rozważanie w działanie. W ten sposób na nowo powróciłam do sklepu e-naturalnie gdzie zakupiłam swój pierwszy gotowy zestaw do stworzenia kremu. Wybrałam dla siebie delikatny krem nawilżająco regenerujący dodatkowo zdecydowałam się jeszcze na maskę algową. Zamówienie z e-neturalnie zgrało się z poszukiwaniem deo idealnego. Bardzo pomocna była Arsenic, która specjalnie dla mnie ukręciła naturalny antyperspirant. Za co jeszcze raz jej dziękuję :). 


Idąc dalej z rozważaniami na temat zmiany pielęgnacji zakupiłam mydło Aleppo 30% - produkt zakupiłam stacjonarnie w mydlarni w moim mieście. Chciałam 'zaoszczędzić' na przesyłce i nie ulec dorzucaniu kolejnych rzeczy do wirtualnego koszyka celem 'zmniejszenia' kosztów przesyłki. 


Dodatkowo jeżeli jesteście zainteresowane to jedwab od Green Pharmacy jest teraz dostępny w Naturze za całe 6 zł. A deo do stóp, od którego mój M. jest uzależniony kosztuje 3,99 w Rossmannie. Okazje nie do przepuszczenia ;). 

pozdrawiam
.biemi

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Zakrywamy to co zakrywac trzeba - czyli o pewnym korektorze slow kilka

A mianowicie, cienie pod oczami oraz wszelkie niedoskonałości, które burzą wg nas nasz dobry wygląd. Z pomocą przychodzą nam wszelkiej maści podkłady, bazy i korektory. Najfajniej by było aby jeden produkt dawał nam to wszystko jednak nie ma cudów i trzeba się posiłkować kilkoma cudakami na raz. Jest jeszcze jeden problem z korektorami, bo zdarza się, że chcemy zakupić korektor i nie wiemy który wybrać, trzymamy dwa różnych firm i nie wiemy o co c'mon czym się różnią, itd. Prawdą jest, że korektor korektorowi nie jest równy dwa nasz rodzimy język nie rozróżnia korektorów w prosty sposób w sensie ze względu na przeznaczenie. Bardzo fajnie o tym wspomniała Zoila przy okazji recenzowania korektora, o którym ja chcę kilka słów napisać -> zapraszam tu KLIK do krótkiej instrukcji obsługi. Pomijając długi wstęp będzie mowa o korektorze z Essence a z angielska  korektor concealer - Stay all day 16h long lasting concealer (dłuższej nazwy sobie nie mogli wymyślić) , który z założenia jest lekki, nieobciążający - przeznaczony pod oczy okolice nosa i lekkie przebarwienia - lekkie bo ciężkich nie pokryje. 





Produkt zamknięty w prostym opakowaniu z pacynką, nie straszy i jest takie neutralne. 
Najlepiej swoją ocenę produktu przedstawię w zestawieniu pozytywów i negatywów 

+ pacynka - bardzo lubię tą formę aplikacji
+ ładnie rozjaśnia okolice oczu bez efektu a'la panda
+ delikatny zapach
+ nie waży się 
+ nie wchodzi w zmarszczki tudzież załamania
+ dobrze się wtapia w podkład
+ w moim przypadku nie zmieniał koloru - jednak jest to kwestia indywidualna
+ nie klei się 
+ przyzwoity czas utrzymywania się na twarzy - ściera się rónomiernie wraz z upływem czasu i ścieraniem się podkładu
+ cena - ok 12zł
+ wydajność - na ok 3 do 4 mc codziennego stosowania pod oczy i okolice nosa

+/- Natura - z tego co się orientuje to tylko tam gdzie jest podwójna szafa

- mała gama kolorystyczna tylko dwa kolory u mnie nr 10 to mój dobrze dobrany odcień jednak na pewno nie jednej mogą się kolory nie spodobać
- przy końcu trudno dobrze dokończyć produkt
- technicznie napisy z produktu się niezbyt ładnie ścierają - ale tu można stwierdzić że się czepiam 
- myślenie, że produkt utrzyma się 16h jest niedorzeczne - więc tylko dlatego minus 

Korektor zakupiony spontanicznie z myślą a zobaczymy co to będzie bardzo przypadł mi do gustu za cenę 12 zł jest dobry, lepiej sprawdzał się w cieplejszym czasie jak potrzebowałam lekkiego krycia teraz używam korektora 'silniejszego' jednak jak przyjdzie wiosna i zdejmę maskę z twarzy to do niego wrócę ponieważ mnie nie zawodził. 

pozdrawiam
.biemi

wtorek, 24 stycznia 2012

wielofunkcyjnosc poplaca - czyli kredko baza bazo kredka?

Produkty wielofunkcyjne są niezastąpione w momentach kiedy się przemieszczamy i są ograniczenia co do rzeczy, które mamy zabrać ze sobą. Produktem wielofunkcyjnym w moim przypadku jest biała kredka z Catrice. Zakupiona tylko w jednym celu - nakładania jej na linię wodną znalazła bardzo praktyczne zastosowanie jako bazy pod cienie. Na wielu blogach znajdują się wpisy o tym, że biała kredka może nam zastąpić bazę, jednak bardzo długo w to nie wierzyłam i trochę się obawiałam aby zaryzykować, że za twarde że tylko zważy że nie pomoże itd itp. Ale spróbowałam i nie pożałowałam, aplikacja nie należy do najprzyjemniejszych jednak nie ma tragedii. 
Co do samego produktu, prezentuje się następująco 





Jeżeli ktoś jest mi wstanie pokazać gdzie ta kredka ma gąbeczkę będzie mistrzem!! Ja do tej pory nie mogę jej odkryć ;) Nie wiem czy skuwka jest pomylona czy co, ale gąbeczki jak nie było tak nie ma ;) 
Kredka zakupiona w Naturze za ok 10zł.

U mnie po aplikacji prezentuje się to tak: nakładana niestarannie bo staranność jest tu nie potrzebna 


+ bardzo ładnie wydobywa kolor cieni - są intensywniejsze 
+ nałożone nie nikną na powiece 
+ żywotność cieni na powiece porównywalna do bazy Virtual
+ poręczna - łatwa aplikacja
+ bardzo dobrze się rozciera wg mnie przy rozcieraniu jest łatwiejsza niż Virtual
+ wielofunkcyjna - zabrana na wyjazd zastąpi bazę, rozjaśni wewnętrzne kąciki oka nałożona pod łukiem brwiowym ładnie podkreśli brew jak również może zastąpić standardową czarną kreskę na ciemnym cieniu wygląda super
+ dostępna w naturach 
+ wydajna - niska cena
+ łatwa w temperowaniu

jedynym minusem jest jednak konsystencja - jest dość twarda choć z drugiej strony jest miękka natomiast przy aplikacji na całą powiekę niestety ją 'czujemy'
nie użyjemy jej jako 'wyrównywacza' kolorytu powieki bo widoczny jest biały nalot

Podsumowując polecam wypróbować - nic się nie traci a można skorzystać niezbędnik podróżnika w minimalistycznej kosmetyczce :)


a Wy używacie białych kredek jako bazy? 
.biemi

sobota, 17 grudnia 2011

tapetujemy ... czyli o tym co nakladam na twarz

W poszukiwaniu podkładu nie tyle co idealne, a łatwego w użyciu padło na Catrice MATT MOUSSE. Przekopałam wiele wizazowych recenzji i ten podkład w swojej klasie miał najwięcej pozytywnych opinii. Wiedziałam, że niewiele tracę. Zakupiony w Naturze za 20 zł :) 

Dostępny w 5 odcieniach.
-010 Light Beige
- 020 Natural Beige
- 030 Warm beige
- 040 Golden Beige
i mój kolor 050 Sand Beige

Niestety dostępność kolorystyczna nie powala i miałam duży problem w doborze odpowiedniego odcienia. Jednak padło na 050 - na początku nie mogłam się do niego przyzwyczaić ponieważ miałam wrażenie, że jest zbyt pomarańczowy - po dłuższym zaznajomieniu się z nim nauczyłam się go nakładać i zaczął bardzo ładnie prezentować się na mojej buźce. 

o samym produkcie - zamknięty w dość estetycznym szklanym słoiczku: 




Mus posiada dość suchą konsystencję, która kompletnie różni się od innych dostępnych i macanych prze-zemnie musów dostępnych w drogeriach. 
Łatwy w aplikacji - ja do niej używam pędzla typu flat top. Zdarzyło się, że aplikowałam go palcami i nawet sobie poradziłam co zazwyczaj w moim przypadku nie jest łatwe.
Co do samego działania produktu, jak nazwa wskazuje ma matować i robi to bardzo zadowalająco. Zawsze miałam problem z podkreślonymi suchymi skórkami ten podkład o dziwo tego nie czyni - wiadomo kiedy mam nadmiernie przesuszoną skórę to co nieco podkreśli, natomiast w normalnych warunkach jest cudowny. Nie potrafię jednak konkretnie godzinowo przedstawić jak długo jest matowy - ponieważ nie mam w zwyczaju nakładać poprawek w ciągu dnia, ale co najważniejsze nie straszę po ok 6/7h lśniącym czołem i to chyba jest najważniejsze. Bardzo ładnie stapia się ze skórą, nie tworząc maski, nie udało mi się jeszcze zrobić nim krzywdy ;) co z innymi podkładami się zdarzało. W zależności jak dużo go zaaplikujemy takie krycie otrzymamy, ja zazwyczaj nie tapetuję się na płasko i nie przeszkadza mi jak prześwitują piegusy, najważniejsze aby nieprzyjaciele zostali zakryci i tak właśnie się dzieje :)

a oto jak prezentuje się na mnie 


 

Używam produktu od 2mc i skradł moje serce w pełni. Jedyny minus to gama kolorystyczna :) nie każda z Was będzie w stanie sobie go dobrać. 
Właśnie weszłam na wizaz i z przerażeniem zobaczyłam, że w przeciągu 2mc od mojego zakupu pojawiło się wiele negatywnych opinii na jego temat, jednak ja trzymam się tych jak najbardziej pozytywnych :) .

życzę miłego przedświątecznego weekendu
.biemi

wtorek, 20 września 2011

Jesiennie z oriental dream od Sensique

Patrząc na zapowiedzi tych cieni planowałam kupić inne zestawienie kolorystyczne. Jednak po odwiedzinach w Naturze skusiłam się na wariant Bamboo in autumn nr 133. Inne kolorki prezentują się równie ładnie, jednak już w tym momencie wiem, że jeden zestaw cieni w zupełności mi wystarczy, ale o tym nieco później ;) Zakupione w Naturze za 5/6zł. 


Opakowanie bardzo zwyczajne, plastikowe, nie powalające ;). Łatwo się otwiera, do cieni nie jest dołączony żaden aplikator, dla mnie to nie minus bo i tak aplikuję cienie palcami lub pędzlami :). 








Cienie prezentują się następująco :





Nie wiem czy trafiłam na felerne opakowanie czy fiolet w tych cieniach jest aż tak 'tępy', zaaplikowanie go na cokolwiek graniczyło z cudem. Dwa pozostałe kolory czyli zieleń i żółć są dobrze na pigmentowane i 'miękkie'. Jednak fiolet to jakiś koszmar, pędzlem to mogłam jedynie sobie ubrudzić powiekę ;) a palcem to trochę musiałam potrzeć aby cokolwiek pobrać. Jednak w sklepie jak sprawdzałam testery miał całkowicie inną konsystencję. Czy Wy też tak miałyście? Bo ja właśnie w  ten o to sposób zniechęciłam się do tych cieni. Wspomnę jeszcze do trwałości. Mimo nałożenia bazy na powieki, cienie częściowo znikają po ok 2h a zieleń zmieniła odcień na khaki co nie do końca było estetyczne.

 Poniżej przedstawiam makijaż wykonany tym zestawem, kreska wykonana fioletowym cieniem 'na mokro' (trochę go podrapałam żeby cokolwiek wydusić z niego), całość lekko rozświetliłam Inglotem 118



 








.biemi

wtorek, 19 lipca 2011

Naturalne zakupy :)


Witam!
Poszłam do natury tylko z zamiarem zakupu tylko kremu koloryzacyjnego. Ale nie mogłam się powstrzymać i skusiłam się na parę małych cudeniek.



Lakier w sklepie wyglądał na bardziej niebieski niż w świetle dziennym. Za cieniami z KOBO chodziłam już dość długo i się wahałam czy je kupić. Dziś wreszcie się na nie skusiłam, bo ta seria u mnie w naturze jest już na wykończeniu:) przy okazji dorzuciłam jeszcze białą kredkę i maseczkę aby się odświeżyć :)


Swatche i opinie już niedługo.
.biemi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...