Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Essence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Essence. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 lipca 2013

Z malym przymruzeniem oka - zachod slonca

Wyzwanie podjęte - pozostaje mi jeszcze jeszcze 5 tygodni aby elegancko wyćwiczyć rękę.  Fixator z Kryolanu zakupiony - czekam na przesyłkę, pozostaje mi jeszcze do zakupu baza pod cienie z artdeco jednak liczę na super 'okazję' :). 

Choć ostatnio mało maluję stricte 'ślubnych prób' to staram się aby prawie za każdym razem na powiece lądowały więcej niż dwa kolory bo w inny sposób nie dojdę do zamierzonego celu. Blenduję ;) mieszam, łączę ścieram i na nowo blenduję próbuję jak mogę :).  

Niestety mimo moich prób i efektu, który cieszy me oko jak przeglądam się w lustrze często gęsto kompletnie nie potrafię sfotografować - albo ja jestem lewus albo dziewczyny, które robię super zdjęcia makijażom mają jakieś nadprzyrodzone zdolności...Czasem po prostu ręce opadają jak oglądam efekty na komputerze - kolor zjedzony, brak głębi i lipa po całości. 

Niemniej jednak czasem uda się, że uchwycony makijaż nie woła o pomstę do nieba - tak też jest tym razem dlatego zamieszczam. 





Kolorystyka jak najbardziej na czasie - mogłabym się pokusić o porównanie do zachodu słońca niemniej jednak jedyne co ten makijaż z zachodem ma wspólnego to kolory ;). Na powiece mix cieni z inglota i kobo, brązowa kreska dzięki diamentowej kredce z avonu, a turkus zawdzięczamy kredce z essence :). 

Mimo iż kolory nie wpadające w me gusta to oczy lubią się z nimi bardzo dobrze i paradoksalnie lubię się tak malować jest wtedy takie świeższe i ładniejsze spojrzenie. 

Z naturą się nie dyskutuje i mimo wielkich chęci i uwielbienia do koloru różowego/niebieskiego/lila moja karnacja i kolor oczu się z tymi kolorami nie lubią ;).

Po dwóch tygodniach braku łączy w domowym zaciszu powracam do sieci ;) 

pozdrawiam
.biemi

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Ujarzmic skorki!!

Przeglądając blogi dziewczyn , które tematycznie głównie skupiają się na paznokciach - zaczyna się marzyć o tym aby i nasze dłonie wyglądały podobnie. Mając ładną płytkę mamy połowę sukcesu - jednak bez odpowiednio wypielęgnowanych skórek będziemy mieć marny efekt. Do niedawna jedyny sposobem na usunięcie skórek jaki stosowałam było wycinanie przy pomocy cążek, wyglądało to różnie raz lepiej raz gorzej, ale zawsze kończyło się to w pewnym momencie nieefektownymi zadziorkami. Na przeciw zadziorom wychodzą preparaty ułatwiające usuwanie skórek , których działanie czasem daje wiele do życzenia. W dość krótkim czasie stałam się posiadaczką trzech specyfików - dwóch z essence i jednego od Lovely - każdy z nich ma to samo zadanie - usuwać skórki - jak to wyglądało w praktyce opiszę poniżej. 


Pierwszy jaki zakupiłam to 'usuwacz' jest od Lovely: 
Preparat zamknięty w prostej buteleczce, do aplikacji mamy wygodny pędzelek - preparat nakładamy na skórki i czekamy aż zacznie działać ... czekamy i czekamy i czekamy itd itp - próbowałam kilka razy i nic - skórki lekko zmiękczone bez możliwości usunięcia ich za pomocą patyczka. Przy moich skórkach działał po ok 3 - 4 min jak po półgodzinne moczeniu w ciepłej wodzie - skórki przygotowane do wycinania a nie do usuwania - więc w moim przypadku produkt trafia do kosza - ponieważ nie spełnia moich oczekiwań nie działa - nie polecam - cena zachęcająca bo ok 4-5 zł jednak dla mnie jest to nieużytek. 

 

Drugi 'usuwacz' jest z essence - również prosta buteleczka - aplikator pacynka jak w błyszczyku - łatwa aplikacja. Producent twierdzi, że preparat działa już po 15 sekundach. Podobnie jak z lovely nakładam czekam i czekam i czekam i nic. Tu nawet skórki nie są za bardzo zmiękczone - również miałam kilka podejść jednak bez powodzenia, ba nawet mogłabym rzec, że preparat przesusza skórki i je pozostawia w gorszej kondycji niż przed aplikacją - kolejny produkt do kosza - nie działa nie usuwa skórek nawet ich nie zmiękcza więc nie wypał jakich mało - koszt to ok 8 zł.


Trzeci 'usuwacz' jaki trafił do mnie to również produkt z essence jednak od razu różniący się od jego dwóch poprzedników formą podania. Produkt zamknięty w tubce z małym otworkiem - aplikacja nie co mniej wygodna niż przy pacynce i pędzelku ponieważ czasem możemy nieopatrznie zaaplikować za dużo produktu. Według producenta ten preparat działa po 1-2 minutach - u mnie jest tak po ok 1,5 minuty mogę sobie elegancko podważyć skórki, po czym aplikuję preparat ponownie czekam kolejne 2 minuty i mogę zabrać się za usuwanie skórek. Używając poprzedników miałam wrażenie, że moje skórki są jakieś oporne jednak stwierdzam, że preparaty były mocno nie trafione. Przy tubie mogę śmiało powiedzieć, że działa nie jest to ideał - poszukuję dalej lepszego preparatu, ale chociaż działa. Czasem musiałam się wspomóc cążkami jednak miało to miejsce zwykle wtedy kiedy mocno się 'zapuściłam'. Produkt jest już wyzerowany jak na razie nie zakupiłam kolejnego opakowania bo na stanie mam coś nowego co może okazać się, że jeszcze lepiej działa ;) ale to czas pokaże. Cena tubki z essence to koszt ok 8-9 zł. 


Podsumowując produktu do skórek są różne, jest ich sporo na naszym rynku jednak sądzę, że jak one będą działać w dużej mierze zależy od naszych skórek. Niemniej jednak należy pamiętać, że są to preparaty silnie działające - po zakończeniu usuwania należy dokładnie umyć ręce i dopiero przejść do kolejnego etapu pielęgnacyjnego. Produkty mogą wysuszać skórki, czasem u mnie przesusz wygrywa z dobrym nawilżeniem, jednak ostatnio zaczęłam doceniać wszelkie oliwki które super dają sobie z tym radę. Uważam, że używanie takich preparatów jest lepsze od wycinania skórek - jest to mniej inwazyjne i przerywamy ciągłości tkanek. 

A Wy w jaki sposób walczycie ze skórkami?? 

pozdrawiam
.biemi

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Paznokcie a'la kanapka :)

Uściślając Jelly Sandwich manicure - pomysł zaczerpnięty od Mani, Jamapi również zmalowała takiego cudaka. Sama nie rozumiem fenomenu lakierów z GR Jelly Jewels, ale taka domowa samoróbka jest moim zdaniem bardziej urokliwa i spokojniejsza od oryginału. W GR jest dla mnie za dużo wszystkiego jednak każdy lubi co innego. Kiedy stwierdziłam, że zrobię sobie 'kanapkę' na pazurkach to okazało się, że z lakierów brokatowych które mam nic za bardzo się nie daje. Dlatego przy ostatnich zakupach zaopatrzyłam się w kolejny bardziej pstrokatych od tych, które posiadam. 
Do wykonania mani użyłam brokatu z Essence i kremowego lakieru z Xtras.

A sam mani wygląda tak: 
dla mnie to jak koktajl truskawkowy z kolorową posypką :) 


Dość mocno odbiega od oryginału, jednak cały zamysł bardzo mi się spodobał, zrobiło się tak lekko i słodko. Mój M. jak to zobaczył to cytuję: "Co Ty zabrałaś lakier Amelce??" (czyt. 6letnia siostrzenica) - jego estetyka nie pojęła idei :) - za to moja siostrzenica owszem i jej się on bardzo podobał ;). 
Całość mi przypadła do gustu i będę próbować jeszcze z innymi lakierami, bo jak się okazało ten z Xtras ciut za lekko kryje, a piątej warstwy nie miałam chęci nakładać ponieważ obawiałam się, że mani nie przetrwa do całkowitego wyschnięcia. Dziś całość ma trzeci dzień i powoli zaczynają pojawiać się odpryski, jest to bez tragedii przy obfitej warstwie brokatu trwałość mnie zadowala.
Jak się zapatrujecie na takie malowanki?

pozdrawiam
.biemi

wtorek, 9 kwietnia 2013

Zakupy w nagrode ! :)

Komputer cudem powstał. Złote rączki TŻ potrafią zdziałać cuda. Ja już byłam w rozsypce i kalkulowałam ile to trzeba będzie wydobyć zaskórniaków, a on wziął rozkręcił - szuru buru tu i tam, tu dmuchną tam coś po dociskał , ciut przewietrzył i laptok śmiga jak ta lala :). Chyba Wasze kciuki pod poprzednim postem i dobre słowo pomogły. Dziękuję!! 

Jak kamień z serca spadł (oby tylko takie problemy miewać) to w nagrodę i bez wyrzutów sumienia poszłam na malućkie zakupy - co by zbyt wielkiej nadwyżki nie było w portfelu. Przy okazji pokazuję małe zakupy z e-naturalne, które dopiero co do mnie dotarły. 

Głównym celem zakupów, a początkowo poszukiwań było znalezienie kremu z Miraculum - dlaczego akurat tego? Ponieważ jeżeli jeszcze nie czytałyście zapraszam do Angel - Kobieta wpadła na pomysł zacnej akcji, której baner wisi u mnie na boku :) - klikamy i czytamy klik i zabieramy się poszukiwanie pereł wśród polskich kosmetyków!!. 

Co do samych poszukiwań byłam w szoku, że tak łatwo poszło - nie wiedziałam gdzie szukać, powiem tak - nigdy ta firma nie rzuciła mi się w oczy - ok Panią Walewską widywałam. Krem znalazłam na półce w Naturze, ku memu zaskoczeniu nawet był wybór - niewielki ale był. Zakupiłam, jak będzie się sprawować - zobaczymy. W naturze do koszyka wpadła 'odżywka' do rzęs i brwi i wg mnie śliczny brokatowy topper.



Po metodzie 1:1 moje rzęsy pieją do odżywienia - kusi mnie Revitalash, jednak cena ciut odstrasza dlatego jak na razie padło L'biotice - próbowałam stosować olej rycynowy jednak nie radzę sobie z jego aplikacją i bardzo podrażniam oczy. 

Mleczko od Marion - jeszcze go nie użyłam ale mam wrażenie, że to był zły zakup, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. 

Na e-naturalnie 'wybrałam się'  aby zakupić siostrze peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych i przy okazji sobie dobrałam olej arganowy i kwas migdałowy. 

Niby nie wiele, ale jak cieszy :). Podwójna radość bo laptok ozdrowiony, a ja bogatsza o nowe produkty :).

pozdrawiam
.biemi

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Zakrywamy to co zakrywac trzeba - czyli o pewnym korektorze slow kilka

A mianowicie, cienie pod oczami oraz wszelkie niedoskonałości, które burzą wg nas nasz dobry wygląd. Z pomocą przychodzą nam wszelkiej maści podkłady, bazy i korektory. Najfajniej by było aby jeden produkt dawał nam to wszystko jednak nie ma cudów i trzeba się posiłkować kilkoma cudakami na raz. Jest jeszcze jeden problem z korektorami, bo zdarza się, że chcemy zakupić korektor i nie wiemy który wybrać, trzymamy dwa różnych firm i nie wiemy o co c'mon czym się różnią, itd. Prawdą jest, że korektor korektorowi nie jest równy dwa nasz rodzimy język nie rozróżnia korektorów w prosty sposób w sensie ze względu na przeznaczenie. Bardzo fajnie o tym wspomniała Zoila przy okazji recenzowania korektora, o którym ja chcę kilka słów napisać -> zapraszam tu KLIK do krótkiej instrukcji obsługi. Pomijając długi wstęp będzie mowa o korektorze z Essence a z angielska  korektor concealer - Stay all day 16h long lasting concealer (dłuższej nazwy sobie nie mogli wymyślić) , który z założenia jest lekki, nieobciążający - przeznaczony pod oczy okolice nosa i lekkie przebarwienia - lekkie bo ciężkich nie pokryje. 





Produkt zamknięty w prostym opakowaniu z pacynką, nie straszy i jest takie neutralne. 
Najlepiej swoją ocenę produktu przedstawię w zestawieniu pozytywów i negatywów 

+ pacynka - bardzo lubię tą formę aplikacji
+ ładnie rozjaśnia okolice oczu bez efektu a'la panda
+ delikatny zapach
+ nie waży się 
+ nie wchodzi w zmarszczki tudzież załamania
+ dobrze się wtapia w podkład
+ w moim przypadku nie zmieniał koloru - jednak jest to kwestia indywidualna
+ nie klei się 
+ przyzwoity czas utrzymywania się na twarzy - ściera się rónomiernie wraz z upływem czasu i ścieraniem się podkładu
+ cena - ok 12zł
+ wydajność - na ok 3 do 4 mc codziennego stosowania pod oczy i okolice nosa

+/- Natura - z tego co się orientuje to tylko tam gdzie jest podwójna szafa

- mała gama kolorystyczna tylko dwa kolory u mnie nr 10 to mój dobrze dobrany odcień jednak na pewno nie jednej mogą się kolory nie spodobać
- przy końcu trudno dobrze dokończyć produkt
- technicznie napisy z produktu się niezbyt ładnie ścierają - ale tu można stwierdzić że się czepiam 
- myślenie, że produkt utrzyma się 16h jest niedorzeczne - więc tylko dlatego minus 

Korektor zakupiony spontanicznie z myślą a zobaczymy co to będzie bardzo przypadł mi do gustu za cenę 12 zł jest dobry, lepiej sprawdzał się w cieplejszym czasie jak potrzebowałam lekkiego krycia teraz używam korektora 'silniejszego' jednak jak przyjdzie wiosna i zdejmę maskę z twarzy to do niego wrócę ponieważ mnie nie zawodził. 

pozdrawiam
.biemi

środa, 23 stycznia 2013

'Magiczne Kropelki'

Po magicznych kropelkach od Sally Hansen, o których pisałam tu KLIK przyszła pora na kolejne już trochę mniej magiczne kropelki od Essence



Dostępne od 'ręki' w Naturze ze ok 9zł są w stałej sprzedaży. Ich zadaniem jest wysuszenie lakieru w 60 sekund. 

Czy wysusza w 60 sec? - Nie
Czy w ogóle wysusza? - Tak

Działa tylko powierzchniowo. Po zastosowaniu ma się wrażenie, że jest sucho jak przykłada się  pazur do pazura nic się nie klei jednak niestety to tylko jest złudne - lakier schnie tak samo długo jak bez nich. Jedyne co one dają to to, że jak lekko dotkniemy do czegoś to nie będziemy mieć ekspresowych odbić. Przy SH można było pomalować pazury użyć po jednej kropelce i po ok 5-10min iść spać i nie mieć wzorków z pościeli rano z kroplami od Esscence to marzenie ;). Kolejne co to zauważyłam, że skórki bardziej się przesuszają - SH bardzo ładnie je nawilżały te niestety nie ułatwiają pielęgnacji i tak już kłopotliwych skórek. 

Podsumowując nie polecam - nie jest to 100% bubel, mogą się znaleźć jego zwolenniczki jednak sądzę, że jak się spróbuje kropelek od Sally Hansen to te mogą się schować. 
Obecnie używam Seche Vite, ale też mnie nie zadowala - co Wy polecacie na wysuszanie lakieru do paznokci??? 

pozdrawiam
.biemi

poniedziałek, 23 stycznia 2012

baza bazie nie rowna

Przy całym szale zakupowo limitkowym z essencowych półek w ręce moje wpadła baza z serii YOU ROCK, mimo że to była edycja limitowana to ja jeszcze tą bazę widzę w swoich naturach w koszach wyprzedaż-owych. Cena ok 10zł. 

 

Kupiłam ją bo: po 1. chciałam zobaczyć jak się sprawdzi baza z pacynką 2. byłam ciekawa konsystencji, stwierdziłam, że wiele nie stracę. Jednak sądzę, że mogłam ją sobie oszczędzić i odpuścić. Bo nie warto. Tak samo jak czytam opinie o bazie dostępnej w regularnej sprzedaży to obie bazy nie zachwycają i nie ma szału. Uważam, że na rynku jest już taki wybór, że można mieć już wyrobione zdanie na temat takich produktów. W porównaniu z ARTDECO i Virtual to ta baza to żart. 
Nie przedłuża żywotności cieni
Nie podbija i nie wydobywa koloru
Nie zapobiega rolowaniu się cieni 

- wyrównuje koloryt powieki ale cóż z tego jeżeli pozostawiona sama sobie też się waży i roluje 
Dla tłustopowiekich stanowczo odradzam. 
Próbowałam używać go jako korektora pod oczy - też nie dobrze bo podkreśla niedoskonałości. 
Jedyną szansą na zużycie produktu jest używanie go punktowo na syfki. 
Może niektóre z Was są z niej zadowolone, jednak ja jestem zawiedziona. Mimo całej sympatii dla marki essence temu produktowi mówię  
nie.

.biemi

niedziela, 2 października 2011

Jesień na paznokcie zawitała :)

Jak w tytule, ze względu na ten fakt powoli sięgam po inne kolory niż w trakcie minionego lata. Tak o to właśnie przedstawiam lakier z Essence 05 YOU'RE A HEARTBREAKER pochodzi on z dobrze już znanej limitowanej edycji 50's :). Długo nie miałam szansy go dostać, jak tu jakimś trafem w mojej nowo otwartej SuperPharm postawili szafę z Essence. Mimo, że nie przepadam za lakierami tej firmy ten kolor mnie urzekł :). Bardzo ładnie się mieni i idealnie wpasowuje się w obecne trendy ;). Trwałość jest lekko mówiąc niezadowalająca, u mnie po 1 dniu z podkładem i utwardzaczem się zwyczajnie ściera, nie robią się odpryski jednak ścieralność jest przeokropna. Jednak kolor wszystko mi rekompensuje :) Aplikacja dość przyjemna, szeroki pędzelek tylko ułatwia sprawę. Jednak po ok 6 użyciach zauważam już lekkie zgęstnienie co niestety nie wróży mu długiej żywotności.

 





 Oczywiście tylko z lampą udało mi się dobrze uchwycić jego blask ;/ i stwierdzam że takie lakiery to zmora, bo aby zrobić w miarę zadowalające zdjęcia podchodziła do tego 3 razy, zresztą do 3x sztuka ;)



 .biemi

wtorek, 30 sierpnia 2011

Ballerina!! Mam i ja :)

Ach! aż nie mogłam się nacieszyć widokiem, jak zobaczyłam jej asortyment w swojej naturze. Już całkowicie straciłam nadzieję, na to że będę miała okazję zakupić coś z tej limitki. Podobno była dostępna w Douglasach, ale z moim szczęściem zaliczyłam dwa i w żadnym szafy z essence nie było nie mówiąc już o limitce.. a tu niespodzianka po powrocie z urlopu szafa w naturze uzupełniona. Bardzo chciałam róż, ale był tak zmacany i poturbowany, że pocieszyłam się cieniem w kremie, który Wam przedstawiam. 
Zdecydowałam się na nr 02, który jest w pięknym odcieniu jak dla mnie złotego piasku.

 


Konsystencję ma też lekko piaskową, taki 'sypki krem' pięknie się mieni i jego trwałość o dziwo mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła. Nałożony bez bazy nie radzi sobie, jednak z bazą pięknie przetrwał cały dzień :) sądziłam, że taka konsystencja szybko 'zniknie' z powierzchni mej powieki :) Ogólnie moje ocena jest zdecydowanie na +, za taką cenę nie można oczekiwać nie wiadomo czego, uwielbiam nakładać produkty palcami a ten do tej czynności jest idealny.



 


a tu pokazuję jak pięknie komponuje się z moimi piegusami, nałożony solo bez żadnych dodatków :)



Szkoda, że to edycja limitowana i tak uboga w gamę kolorystyczną, w innym wypadku na pewno jeszcze bym się skusiła na inne kolory.
A u Was jak się Ballerina sprawuje?
.biemi

niedziela, 24 lipca 2011

ESSENCE 74 fall for me + zapowiedz

Witam!

Dziś przedstawiam lakier z essence multi dimension XXXL shine nail polish.

moim zdaniem bardzo cienki pędzelek z ubogą ilością włosia



Tak naprawdę już od momentu gdy wyszłam z Natury nie byłam z niego zadowolona... bo w sklepie przy jarzeniówkach kolor był wg mnie dużo ładniejszy i bardziej niebieski, ten jest bardziej miętusowy w odcieniu błękitu.



Dałam mu dwa razy szansę i chyba się już z nim rozstanę. Jest trudny do aplikacji bardzo smuży, na początku myślałam, że to wina mojego podkładu, jednak teraz nałożyłam go bez niczego i miałam te same trudności.

jak widać efekt jest zadowalający, jednak aplikacja jest na prawdę nie przyjemna


Trwałość nawet z utwardzaczem jak u mnie 2dni, po prostu masakra. Wy też z tymi lakierami miałyście takie problemy?

Przedstawiam Wam również inny moje cudeńko, którego opinia już niedługo :)

Pozdrawiam :) i dziękuję za odwiedzanie mojego bloga.

.biemi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...