Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 marca 2014

'BB' pierwszy.

Zeszły rok to było wielkie bum dla produktów, które w nazwie mają dwie magiczne literki 'BB' - później przyszła kolej na 'CC' 'DD' może niedługo będzie 'EE' ;). Polski rynek 'oszalał' i producenci każdy nowy krem tonujący oznaczali magicznym duetem literek - tak jak teraz wszystko z pielęgnacji jest z olejkiem arganowym. Wiadomo odpowiednia reklama dźwignią handlu - trudno się jej oprzeć. Ja miałam ogromną chęć sięgnąć po oryginalne kremy BB - te z Azji - jednak moje zapały trochę opadły jak się zagłębiłam w temat i spanikowałam stwierdzając, że mogą mnie zapchać. Pomysł porzuciłam. Przy okazji wakacyjnych Igraszek Kosmetycznych otrzymałam produkt, który długi czas leżał i czekał na swój moment. Na opakowaniu dumnie prezentują się wcześniej wspomniane dwie magiczne litery 'BB' - mam świadomość, że nasze rodzime bb to bardziej kremy tonujące niemniej jednak dobry krem tonujący również jest w cenie więc może i mieć na sobie litery 'BB' oby spełniał swoje zadanie, ot co!

Produkt: BB krem 
Producent: HEAN
Pojemność: 30 ml
Gama kolorystyczna: 1 light, 2 natural, 3 medium
Cena: 13 - 17 zł
Dostępność: on-line, wyspy w supermarketach, drogerie osiedlowe




Producent określa ten krem jako produkt 5w1

- matuje i kontroluje wydzielanie sebum - nie bardzo ;) jeden ze słabszych punktów produktu
- koryguje niedoskonałości skóry - przy delikatnych problemach daje radę
- wyrównuje koloryt i adaptuje się do skóry - jak najbardziej tak
- nawilża i wygładza - zgadza się
- przywraca skórze blask i elastyczność - paradoks ;) w pierwszym punkcie matuje a tu daje blask ;) blask tak mat nie - elastyczność nie zauważyłam

Jak na obietnice, które zwykle są bez pokrycia tu produkt daje radę. Posiadam odcień najciemniejszy. Z góry zauważyłam, że nie nadaje się dla mnie ponieważ w opakowaniu jest mega ciemny sama bym się na niego nie zdecydowała. Jakie było moje zdziwienie, jak po nałożeniu produkt dosłownie stopił się z kolorem mojej skóry. Najlepiej widać to w pości Pól na pół. 



Mimo teoretycznie ciemnego koloru jest on dla mnie idealny. Obawiam się jednak, że przez gamę kolorystyczną nie każda z nas znajdzie odpowiedni odcień dla siebie. 

Czego od niego oczekiwałam? - lekkości, zakrycia niedoskonałości, przyzwoitej trwałości, braku nadmiernego świecenia się, łatwości w aplikacji pudru/bronzera/różu. Produkt w 80% spełnił moje oczekiwania. Niestety nie można go zaliczyć do produktów regulujących wydzielanie sebum po ok 6h od aplikacji świecę się jak polukrowany pączek - fakt bibułki matujące załatwiają sprawę jednak nie zawsze mam na nie czas w ciągu dnia. Jest to jak dla jedyny doskwierający minus produktu. Nie znika z twarzy w nieokreślonych okolicznościach. Nie jest tak trwały jak podkład ale nie oczekujemy tego od kremu tonującego więc sprawa jest jasna. Produkt nie zapchał, nie pogorszył stanu mojej cery. Lubię go nosić mimo pewnych niedociągnięć i jest to miła odskocznia od tradycyjnych podkładów. Łatwy w aplikacji - ma konsystencję takiego puszystego musu. Puder/róż/bronzer dobrze z nim współpracują.

Bardzo dobrze sprawdzi się w okresie wiosenny na lato obawiam się, jeszcze zwiększonego wydzielania sebum i może wtedy się nie sprawdzić. Podsumowując produkt godny uwagi. Zapewne jeszcze lepiej sprawdzi się przy cerze normalnej i suchej. Tłusta cera może być dla niego wyzwaniem. 

pozdrawiam
.biemi

środa, 27 marca 2013

Podklad doskonaly?

Czy taki istnieje? Myślę, że nie - ponieważ zawsze znajdzie się jakieś 'ale'. Podkład, o którym chyba wszystko zostało już powiedziane - posiada swoich zwolenników jak i przeciwników. Produkt, któremu od listopada jestem 'bardzo' wierna to MaxFactor 3in1 w odcieniu 55 beige. Zakup dokonany dzięki promo -40% (jak ja lubię te promocje ;)). Dla mnie, a konkretniej dla mojej cery najlepszy podkład jaki kiedykolwiek miałam - nie miałam ich nie wiadomo ile, ale jeszcze nie było mi z żadnym z nich tak dobrze. 

Technicznie - podkład zamknięty w eleganckiej szklanej buteleczce z dozownikiem. 


dozownik z super ekstra dodatkiem - nie dość, że mamy przykrywkę to jeszcze dozownik ma funkcję open/close :) 

 

Mój kolor to 55 Beige jest to odcień drugi co do jasności, zdjęcie przedstawia jak wygląda przy innych podkładach, które kolorystycznie na mojej skórze radzą sobie dobrze - wg mnie wypada lekko różowo - przy MF Rimmel wypadł jak rasowa pomarańcza ;) 


Tu widać jak działa, ujęta najcięższa dla mnie do okiełznania strefa T - zawsze jeżeli mam problem z podkładem to właśnie w tym miejscu. 



Przyznaję, że na początku obawiałam się go - jako że w formuje ma bazę w myślach miałam już mega zapchanie i wysyp po dłuższym stosowaniu. Przeważnie właśnie takie miałam doświadczenia z bazami pod podkład - wszystko pięknie ładnie za pierwszym drugim razem, a później twarz trudna do ogarnięcia przez wysyp. Dlaczego właśnie z nim się tak polubiłam mimo bazy? Najprościej dobrze ze mną współgra

+ kolor - bardzo dobrze dopasowuje się do kolorytu skóry
+ łatwa aplikacja - w tym przypadku palce są niezastąpione, jajo ani pędzel nie sprawowały się lepiej niż własnoręczne nakładanie produktu 
+ krycie - bardzo dobre - nie tworzy maski, można je stopniować
+ dobrze wygładza
+ dobrze kryje moje piegi jednak nie powodując całkowitego ich zaniku dzięki czemu nie wyglądam sztucznie
+ wygodne opakowanie 
+ higieniczny dozownik
+ trwałość - z pudrem po ok 8h potrzebuję sięgnąć po bibułki matujące - jesnak wystarczy ich użyć aby na nowo wyglądać bardzo dobrze
+ podkład nie 'znika' z twarzy
+ nie tworzy smug
+ nie zmienia koloru wraz z upływem godzin 
+ nie zapycha - nie zauważyłam pogorszenia się stanu mojej cery w czasie jego stosowania
+ cena bardzo adekwatna do wydajności - regularnie kosztuje ok 60 zł jednak baaaardzo często jest w promocji - ja swój używam od listopada z małymi przerwami na inne podkłady i z tego co mniej więcej widzę to zużycie nie sięga jeszcze 1/2 opakowani
+ przyjemny delikatny zapach
+ dostępność - każda drogeria posiadająca szafę MaxFactor

-/+ opakowanie ładne eleganckie mi bardzo odpowiada dlatego wyżej plus jednak wiem, że szkło nie zawsze jest bezpieczne ;)
-/+ przy tego typu dozownikach nakrętka bardzo szybko się 'paćka' przez co przestaje to wszystko wyglądać estetycznie
-/+ gama kolorystyczna 47 Nude, 55 Beige, 60 Sand, 75 Golden, 80 Bronze, - mam wrażenie, że można mieć problem z doborem koloru - mi się udało jednak te kolory takie są nie do końca jednoznaczne

- dla mnie to nie 3in1 a 2in1 ponieważ jest to dla mnie podkład i baza, korekto i tak musi być użyty podkład nie załatwia sprawy 

Zdecydowanie jest to podkład na okres jesienno-zimowy, na czas kiedy potrzebujemy bardziej się 'zakrywać'. Wiem, że jak zrobi się dodatnia temperatura to będę potrzebować czego lżejszego, jednak trudno będzie mi go czymkolwiek zastąpić bo bardzo go lubię. Dla mnie jest to strzał w dziesiątkę - mam świadomość, że to nie jest podkład dla każdej z Was. 
Polecam go dla tych które mają problematyczną strefę T, jest to podkład tych, które potrzebuję się 'zmatowić' i zwykle z takimi podkładami były za pan brat :). 
Dla mnie jest to bardzo dobry produkt za rozsądne pieniądze.

pozdrawiam
.biemi

niedziela, 16 grudnia 2012

Z tapeta jej do twarzy :) - Lirene na twarz

Podkład idealny cały czas poszukiwany. Jako, że miałam chęć na coś nowego - wybrałam się na poszukiwania, a że też nie chciałam kupować w ciemno opierając się tylko na wiedzy Pań doradzających jak i opinii na blogach i wizazu. Chciałam pozyskać próbki, jednak hojność w mojej Sephorze i Douglasie jest tak znikoma, że w momencie kiedy nie miałam już czym się maziać kupiłam podkład, który znałam. Można powiedzieć, że raczej chyba znałam - a mówię o Lirene City Matt. Pierwszy raz zakupiłam go chyba ok 3 lat temu - miałam nie najgorsze wspomnienia więc stwierdziłam czemu nie. Więc w sumie dość szybki i tanim sposobem wpadł on ponownie w moje ręce.

Technicznie sprawa miewa się tak: 
Podkład zamknięty w prostej plastikowej buteleczce z pompką





W tym przypadku miałam pewność, że produkt nie był otwierany i jest świeży 


Dla siebie wybrałam odcień 204



Niestety zdjęcie bardzo przekłamuje kolor - na nim jest bardzo pomarańczowy, choć prawdą jest, że podkład w pada w pomarańcz jednak na twarzy to niknie i ładnie się komponuje z moim bladym licem. 

Trudno mi zrobić zestawienie plusów i minusów, bo jak znajduję plus to mam do niego jakieś ale  - więc nie do końca to plus. Sprawa wygląda następująco: podkład kryje jednak nie jest to krycie na medal, do niedoskonałości niezbędny jest korektor, mimo iż krycie jako takie - łatwo jest go zaaplikować zbyt wiele i osiągnąć efekt maski, więc trzeba być ostrożnym. Podkład lubi dość szybko 'znikać' nie jest on trwały - spokojnie mogą stwierdzić, że w mój słaby dzień po 4 godzinach zaczyna być widać braki. Co do matowienia - owszem jest mat ale przez krótki czas - bez pudru nie minie godzina jak moja cera 'promieniej'. Podkład najlepiej nakłada się gąbeczką i palcami - jednak jak go miałam 3 lata temu najlepiej aplikowało się go pędzlem teraz maska gwarantowana - nie potrafię tego sprawdzić, ale chyba wraz z opakowaniem zmienił się skład, ponieważ poprzednia wersja była bardziej odpowiednia dla mnie. Chociaż może moja cera się trochę zmieniła i dlatego teraz jest jak jest. Produkt zużyję, miałam gorsze jednak wszystko nie należy do najprzyjemniejszych - tragedii nie ma. Jest na tak i na nie - używałam gorszych podkładów, więc dlatego go tak na całej linii nie skreślam. Dla niektórych z Was może zostać jednak zdyskwalifikowany na dzień dobry ze względu na ubogą gamę kolorystyczną - jednak plusem jest fakt, że tam gdzie są podkłady zazwyczaj są testery :) 

Podsumowując: podkład dla mniej wymagających, w tej cenie mam Cartrice KLIK, które lepiej się u mnie sprawdzało. Obecnie testuję dwa nowe podkłady, ale jeszcze potrzebuję trochę czasu aby się określić co do opinii. 

A Wy lubicie podkłady od Lirene? 
pozdrawiam
.biemi

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Rimmel Match Perfection w kilku slowach . . .

Pisałam, że o nim się mówi, teraz napiszę, że o nim się mówiło - ponieważ przez minione 2 mc zdecydowanie całe zawirowanie koło niego ucichło. W sumie sama do końca nie wiem jak się do niego ustosunkować. Tragedii nie ma ale do szaleństwa też sporo brakuje. I tak po ponad dwóch miesiącach maziania się, przyszło napisać swą opinię na temat podkładu Rimmel Match Perfection. Już w czasie jak byłam w jego posiadaniu odkryłam u Anwen, że są dwie wersje tego podkładu, pomocny post-> KLIK. Jak się okazało ja mam tą 'gorszą' wersję - odróżnić je można za pomocą wielkości czcionki jaką jest napisany kolor podkładu na pasku plus oczywiście zawartość jest trochę inna. Ale z braku wiedzy i doświadczenia zakupiłam w promocji o czym pisałam TU. Sądzę, że jeżeli weszłabym w jego posiadanie w okresie zimowym, na pewno nasza wspólna przygoda dość szybko by się zakończyła.

O produkcie - zamknięty w szklanym słoiczku, w środku spotykamy plastikową zatyczkę, która zabezpiecza przez migracją podkładu - jednak migracja tej zatyczki w moich dłoniach była przeogromna, aż w końcu jej się pozbyłam ponieważ będąc zaspaną nie raz z gracją lądowała na mych kolanach pozostawiając podkład tu i ówdzie. W moim posiadaniu jest kolor nie jako najjaśniejszy bo Ivory 100




Obawy co do koloru były, zazwyczaj mam problem z doborem koloru i zawsze do pierwszego użycia mam pewnego rodzaju obawy co to będzie. Jedno czego temu produktowi nie mogę zarzucić to tego, że się nie dopasowuje do skóry. To co producent pisze, że dostosowuje się do tekstury i koloru skóry w moim przypadku sprawdza się w 100%. 

Konsystencja lekka, żelowa w moim przypadku jedynie palce były w stanie dość dobrze rozprowadzić podkład na twarzy. Jako fanka pędzli nie potrafiłam go dobrze zaaplikować, strasznie smużył i wyglądało to wszystko nieapetycznie - więc pozostały paluchy aby się paćkać :) Nie jest to jednak kosmetyk na którym zawsze mogę polegać, osobiście muszę z nim bardzo uważać aby nie przesadzić, bądź nie zrobić takiej dziwnej niekryjącej do końca świecącej się maski. Zdarzało się, że podkreślał mi skórki - mimo iż cała reszta się błyszczała. Taki psotnik z niego. Krycie delikatne, jak miałam dość sporo nie-przyjaciół nie dawał sobie rady - trzeba było wtedy się wspomagać czymś mocniejszym. Uważam, że na okres zimowy jest 'za mokry'. Dobry na teraz bo jest dość lekki, mnie nie zapchał. Przez to, że płatał mi figle jestem 50 na 50. 

Ponieważ jednego dnia było super natomiast kolejnego masakra. Raczej kolejny raz go nie zakupię. Produkt nie dla każdego - może to efekt tego, że posiadam ten z małymi literkami jednak obawiałbym się kolejny raz po niego sięgnąć. Dość nie wydajny po ok 2,5mc niecodziennego używania pozostało mi trochę mniej niż 1/2 opakowania. Uważam, że są dużo lepsze produkty tego typu dostępne na naszym rynku. Obecnie dużo lepiej się u mnie sprawuje krem tonujący Ziaja Nuno - który trochę gorzej kryje jednak wydaje mi się, że jest dużo lepszy dla cery niż to mazidło. 
Nie jestem na Nie ale na Tak również nie ;)

.biemi

wtorek, 27 marca 2012

O nim sie mowi ... bede mowic i ja

Dziś jeszcze nie całkiem konkretnie, ponieważ dopiero dziś się na niego ostatecznie zdecydowałam, a piszę o podkładzie Rimmel Match Perfection. Dość długo zbierałam się z jego zakupem, trochę czekałam na promocję a trochę nie jestem do niego przekonana, ale jako że mój podkład z Cartrice się kończy a pisałam o nim TU to chciałam spróbować czegoś nowego. Miałam chęć na skorzystanie z promocji w Sephorze ale tamte podkłady totalnie mnie nie przekonują, wypróbowałam i zakończyło się to totalną klapą. 
A,że w SuperPharm od wczoraj do jutra jest promocja -30% na wszystko nazwane przez nich 'cały makijaż' - oferta dla posiadaczy karty więc dziewczyny jak macie na coś ochotę to jeszcze jutro macie czas:D:D:D, zakupiłam dziś ten podkład za dokładnie 20,29gr :D:D:D tak tanio jeszcze go nie widziałam więc jestem z siebie dumna. 



Metodą prób padło na kolor najjaśniejszy 100 Ivory - jednak wcale on taki jasny nie jest... 


i tak od jutra zaczynam się nim maziać :D zobaczymy co z tego będzie :), Wy go miałyście?? Przy okazji już w połowie skompletowałam BLOGBOXA, ale o tym to csiiii cho sza ;) 

.biemi

sobota, 17 grudnia 2011

tapetujemy ... czyli o tym co nakladam na twarz

W poszukiwaniu podkładu nie tyle co idealne, a łatwego w użyciu padło na Catrice MATT MOUSSE. Przekopałam wiele wizazowych recenzji i ten podkład w swojej klasie miał najwięcej pozytywnych opinii. Wiedziałam, że niewiele tracę. Zakupiony w Naturze za 20 zł :) 

Dostępny w 5 odcieniach.
-010 Light Beige
- 020 Natural Beige
- 030 Warm beige
- 040 Golden Beige
i mój kolor 050 Sand Beige

Niestety dostępność kolorystyczna nie powala i miałam duży problem w doborze odpowiedniego odcienia. Jednak padło na 050 - na początku nie mogłam się do niego przyzwyczaić ponieważ miałam wrażenie, że jest zbyt pomarańczowy - po dłuższym zaznajomieniu się z nim nauczyłam się go nakładać i zaczął bardzo ładnie prezentować się na mojej buźce. 

o samym produkcie - zamknięty w dość estetycznym szklanym słoiczku: 




Mus posiada dość suchą konsystencję, która kompletnie różni się od innych dostępnych i macanych prze-zemnie musów dostępnych w drogeriach. 
Łatwy w aplikacji - ja do niej używam pędzla typu flat top. Zdarzyło się, że aplikowałam go palcami i nawet sobie poradziłam co zazwyczaj w moim przypadku nie jest łatwe.
Co do samego działania produktu, jak nazwa wskazuje ma matować i robi to bardzo zadowalająco. Zawsze miałam problem z podkreślonymi suchymi skórkami ten podkład o dziwo tego nie czyni - wiadomo kiedy mam nadmiernie przesuszoną skórę to co nieco podkreśli, natomiast w normalnych warunkach jest cudowny. Nie potrafię jednak konkretnie godzinowo przedstawić jak długo jest matowy - ponieważ nie mam w zwyczaju nakładać poprawek w ciągu dnia, ale co najważniejsze nie straszę po ok 6/7h lśniącym czołem i to chyba jest najważniejsze. Bardzo ładnie stapia się ze skórą, nie tworząc maski, nie udało mi się jeszcze zrobić nim krzywdy ;) co z innymi podkładami się zdarzało. W zależności jak dużo go zaaplikujemy takie krycie otrzymamy, ja zazwyczaj nie tapetuję się na płasko i nie przeszkadza mi jak prześwitują piegusy, najważniejsze aby nieprzyjaciele zostali zakryci i tak właśnie się dzieje :)

a oto jak prezentuje się na mnie 


 

Używam produktu od 2mc i skradł moje serce w pełni. Jedyny minus to gama kolorystyczna :) nie każda z Was będzie w stanie sobie go dobrać. 
Właśnie weszłam na wizaz i z przerażeniem zobaczyłam, że w przeciągu 2mc od mojego zakupu pojawiło się wiele negatywnych opinii na jego temat, jednak ja trzymam się tych jak najbardziej pozytywnych :) .

życzę miłego przedświątecznego weekendu
.biemi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...