Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 marca 2014

Post pochwalny.

Poszukiwania idealnej pielęgnacji w moim przypadku nadal trwa. Co raz mniej eksperymentuję i więcej myślę. Jestem na etapie, że wszystkiego co nowe bardzo się 'boję' - szczególnie jeśli chodzi o twarz. Moje podejście do produktów teraz - 'oj nie to nie dla mnie - na pewno mnie zapcha'. Po wielu wpadkach jestem po prostu kompletnie nie ufna. Mimo moich trudności na 'otwarcie się' muszę sięgać po nowe produkty chociażby dlatego, że pory roku się zmieniają a jak wiadomo pielęgnacja również. Przyszedł czas jesienno-zimowy okres grzewczy, nasza skóra woła o odpowiednie nawilżenie i ochronę przed zmianami temperatur. Jak prawie zużyłam lekki krem nagietkowy od Sylveco (idealny na wiosnę/lato) zdecydowałam się na dalsze zapoznawanie się z marką. Przyszła kolej na 'Brzozowy krem z betuliną'. Nie do końca wiedziałam się czego spodziewać - ponieważ w sieci jeszcze nie ma wiele opinii na temat 'normalnych' kremów od Sylveco - lekka formuła zdominowała blogosferę :). Ja swoją sztukę zakupiłam w sklepie ze zdrową żywnością. 

Produkt: Brzozowy krem z betuliną
Pojemność: 50 ml
Cena: ok 27 zł
Dostępność: on-line, sklepy zielarskie, apteki, sklepy ze zdrową żywnością



Skład - krótko i na temat: 



Krem ma bardzo zbitą i treściwą konsystencję - przy pierwszym kontakcie jest jak masło świeżo wyjęte z lodówki, z którym dopiero dobrze się współpracuje pod wpływem ciepła. Dla porównania pokazuję jak konsystencja prezentuje się w brzozowym kremie po lewo i lekkim nagietkowym po prawej stronie (który po tej prezentacji 'wyzionął ducha')



+ skład
+ szybko się wchłania
+ porządnie nawilża
+ można używać go pod podkład
+ nie powoduje, że makijaż szybciej 'znika'
+ nie zapycha
+ nie uczula
+ poprawia kondycję skóry
+ pojawiające się ewentualne niedoskonałości powoli się goiły nie powodował namnażania się ich
+ zapach bardzo delikatny nie drażniący
+ cena
+ wydajność

- krótki okres przydatności - 3 mc 

Stosowałam go również na podrażnioną skórę okolic bikini po depilacji - elegancko ją 'wyciszał' i pomagał w walce z wrastającymi włoskami. 

Produkt na początku może przestraszyć/zniechęcić ze względu na swoją konsystencję. Po rozprowadzeniu twarz się błyszczy jak po oliwce. Obawiałam się, że ze względu na swoją 'ciężką' formułę będzie zbyt treściwy dla mojej cery - obawy okazały się nieuzasadnione ponieważ moja skóry go wręcz 'piła'. Używałam kremu na dzień i na noc. Przy wieczornej pielęgnacji zwykle nakładałam go znacznie więcej niż rano - aby skóra miała czym się 'żywić' przez noc dzięki temu uniknęłam co rocznego zimowego przesuszenia twarzy. Moje potrzeby zaspokoił w 100%. Idealnie wpisał się w tegoroczną aurę. Polecam dla cer zmagających się z miejscowym lub całościowym przesuszeniem twarzy. Moja tłusta strefa 'T' również się z nim lubiła i nie miała problemu, że krem jest bogaty w składniki nawilżające. Cena jak najbardziej adekwatna do jakości nawet można się pokusić o stwierdzenie, że produkt jest wart znacznie więcej. Co raz większa dostępność stacjonarna do tych produktów powinna jeszcze bardziej nas zachęcać do sięgania po takie perełki. 

Podsumowując polecam

Chciałam produkt zgłosić do Pereł Made in Poland jednak zostałam już uprzedzona :) Niemniej jednak jest moja perełka wśród takich kosmetyków. 





Ulubieniec, o który nie jest łatwo. 


pozdrawiam
.biemi

czwartek, 31 października 2013

Tyle szumu wokol malenstwa...

Z początkiem lata w blogosferze zawrzało. Na wieeelu urodowych blogach dziewczyny wręcz rozpływały się nad 'cudownością' kremu, od może jeszcze nie dla wszystkich znanej marki Sylveco. Czy uzasadnione były ochy i achy przekonałam się na własnej skórze. Potrzebowałam kremu, który nie wyrządzi mi krzywdy (na pewien czas porządnie zraziłam się do typowo drogeryjnych kremów), do minimum chciałam zredukować ryzyko zapchania i nieurodziwego wyglądu. Po opisach w których o pochwały nie było trudno sama sięgnęłam po Lekki krem nagietkowy i przeszłam do ataku. Nie chcąc kupować produktu on line udało się go zakupić stacjonarnie w sklepie zielarskim. 

Za ok 30 zł (cena waha się w zależności od miejsca, w którym je zakupujemy) otrzymujemy 50 ml produktu, który wg producenta jest hipoalergiczny. Krem zamknięty jest w bardzo higienicznym do dozowania pojemniczku z pompką. 



Skład plus słowo od producenta:

Woda,  Olej z pestek winogron,  Olej sojowy,  Sorbitan Stearate & Sucrose Cocoate,  Masło karite (Shea),  Stearynian glicerolu,  Olej arganowy,  Olej jojoba, Kwas stearynowy,  Alkohol cetylostearylowy,  Alkohol benzylowy,  Betulina, Witamina E,  Ekstrakt z aloesu,  Alantoina,  Guma ksantanowa,  Kwas dehydrooctowy,  Ekstrakt z nagietka lekarskiego,  Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, Lupeol,  Kwas oleanolowy,  Kwas betulinowy 




Słowo od .biemi:

Krem jest rzeczywiście jak nazwa wskazuje lekki nawet można rzec ultralekki. Idealny na dzień i okres wiosenno/letni. Dobrze sprawdza się pod podkład. Bardzo szybko się wchłania. Konsystencja lekka co ułatwia wygodną aplikację i rozprowadzanie kremu. Nie pojawiły się niedoskonałości, moja cera bardzo się z nim polubiła bo nie robi 'kuku'. Zauważyłam, że pod czas jego stosowania w czasie około okresowym pojawiało się mniej nieprzyjaciół, a jak już były to się nie rozsiewały i szybciej wszystko wracało do normy.  Skład jest bardzo przyjazny dla nas dlatego też dzięki temu moje zdanie ma pozytywny wydźwięk. Jestem z kremu na prawdę zadowolona sięgam po niego z chęcią. Jednak mam wrażenie, że mój zachwyt byłby większy gdybym sięgnęła po niego wcześniej jeszcze przed okresem włączone ogrzewania w mieszkaniach. Ponieważ niestety teraz dla mojej skóry jest on za lekki. Dlaczego? - zwykle mam jeden krem do twarzy, nie ma u mnie rozróżnienia na noc na dzień. Zawsze sięgając po nowy produkt liczę, że będzie wielozadaniowy na noc i na dzień. Możliwe, że to rozumowanie nie jest do końca właściwe jednak do tej pory udawało mi się to osiągnąć z różnym skutkiem. Z kremu nie zrezygnuję bo rewelacyjnie sprawdza się pod podkłady i dodatkowo nie obciąża cery na początku dnia. Po prostu muszę zmienić przyzwyczajenie i sięgnąć po coś 'cięższego' na noc aby cera była pięknie przygotowana na nowy dzień. 

Technicznie po dwóch miesiącach codziennego użytkowania czuję, że jeszcze produktu zostało mi na kolejne dwa miesiące więc wydajność zadowalająca. Jedynym technicznym minusem może być dostępność. W moim mieście tylko w sklepie zielarskim go widziałam. On line nie ma problemu z zakupami ale wiadomo, że to zwykle wiąże się z przesyłką i dodatkowymi zakupami :) 

Podsumowując produkt godny polecenia i sięgnięcia po niego. Jednak ja gdy zakończę opakowanie poczekam do wiosny po kolejną partię:). Na pewno nie jest to produkt dla każdego. U mnie było dobrze ponieważ moja cera jest mieszana z tendencją do wyprysków. 

A Wy miałyście przyjemność stosować to mazidło? 
Uważam, że szum wokół tego 'maleństwa' jest jak najbardziej uzasadniony.

pozdrawiam
.biemi

poniedziałek, 15 lipca 2013

Miraculum SOS dla skory z problemami KREM NORMALIZUJACY

W okolicach kwietnia niezastąpiona Angel wypuściła na światło dzienne bardzo pozytywną recenzję kremu marki, której kompletnie nie znałam ba nawet nie wiedziałam o jej istnieniu. Potem nastąpiła reakcja łańcuchowa - Angel rozpoczęła inicjatywę 'Made in Poland' mającą na celu poszukiwanie naszych rodzimych produktów w atrakcyjnie niskich cenach, które mogą nosa utrzeć tym, którzy na reklamę wydają krocie windując cenę nieadekwatnie do jakości. Pokrótce przedstawiłam to co spowodowało, że zaczęłam 'poszukiwać' produkty Miraculum. Wspomnę jeszcze o tym, że czytając iż produkty są dostępne 'od ręki' w naszych drogeriach to nie wierzyłam - jak poszłam i zobaczyłam na własne ślepia, że rossmann, natura mają je normalnie legalnie na półkach to zaniemówiłam - ot prosty wniosek przez to jak produkty są ułożone na półkach jesteśmy 'ogłupiani' i nasz umysł nie wychwytuje wszystkiego... 

Opinii o kremach marki Miraculum w sieci jak na lekarstwo, po w sumie nie długich rozmyślaniach stwierdziłam, że zdecyduję się na krem, który w swojej obietnicy od producenta ma nam znormalizować stan cery i 'ogarnąć' strefę T.

Technicznie dostajemy bardzo ładny i porządny szklany słoiczek w tekturowym opakowaniu. Konsystencja 'w sam raz' dobrze kremowa, nie lejąca się i niezbyt zbita, dzięki czemu aplikacja jest łatwa i przyjemna.  








Krem przeznaczony do stosowania na dzień, odpowiedni pod makijaż - ułatwiający pielęgnacje, ma nawilżać i matowić. 

+ konsystencja - aplikacja bardzo przyjemna 
+ szybko się wchłania
+ nie ściąga skóry
+ pozostawia uczucie wygładzenia
+ odpowiedni pod makijaż - nie powoduje szybszego schodzenia podkładu
+ przyjemny delikatny zapach
+ wydaje się być wydajny ja po stosowaniu go prawie 2mc nie zużyłam połowy opakowania
+ matuje - cera dłużej pozostaje zmatowiona
+ cena - za 50ml zapłacimy ok 22zł
+ dostępność - wbrew pozorom wszędzie możemy go wypatrywać - drogerie/supermarkety/on line

Na tym koniec pochwał. Produkt niby niepozorny, który dał mi nieźle popalić. Jego działanie mogę porównać do pielęgnacji włosów silikonami niby ładnie pięknie ale jak zmyjemy jest źle nieładnie i ogólnie kiszka. Początkowo byłam bardzo zadowolona z działania - odpowiednie nawilżenie(nie powalające ale ok), ułatwiał aplikację podkładu, który na kremie bardzo dobrze się trzymał. Z czasem jednak było co raz gorzej już po ok 2 tygodniach od moich początków z nim zaczęło pojawiać się co raz więcej nieładnych zaskórników - zrzuciłam winę wtedy na moje lenistwo i opuszczenie się w 'maseczkowaniu'. Wróciłam do odpowiedniego rytmu w pielęgnacji a tu zamiast lepiej robi się co raz gorzej. Odstawiłam krem na ok 3 tygodnie, 'podleczyłam' cerę i stwierdziłam, że jak jest ok to jeszcze raz dam mu szansę aby mieć pewność co do niego. W okresie kiedy stosowałam krem był on jedynym nowym produktem w pielęgnacji dlatego łatwiej było ocenić mi kto jest winowajcą.  Zaczęło się od zaskórników na nosie, potem przeniosło się wszystko na policzki/czoło. Pisząc krótko zapchał mnie niemiłosiernie. Nie wysuszył, nie podkreślił skórek ale zapchał tak, że już mija ponad 1,5 mc jak go nie stosuję a jeszcze cały czas się 'leczę' i próbuję nadać odpowiedni rytm mojej cerze. Jest już dobrze jednak nie bardzo dobrze. Produkt rozchwiał moją pielęgnacje tak, że z pewnym wyrzutem patrzę w jego kierunku. Tak jak do tej pory całe zło przypisywałam glicerynie w kremach tak teraz przypiszę całe zło silikonom, które mnie zwiodły ładnym wygładzeniem twarzy równocześnie włażąc gdzie się da. Krem ten spowodował podobne spustoszenie jak baza pod makijaż z Virtual - jednak wtedy bazę stosowałam doraźnie a tu na własne życzenie dolewałam oliwy do ognia przez ok 2 mc.

Podsumowując produkt nie zasłużył na miano Perły. Uważam, że nie sprawdzi się przy cerze problematycznej - może jedynie pogorszyć stan. Można go użyć doraźnie jako bazy pod makijaż jednak dłuższe stosowanie grozi zapchanie. Nie polecam niemniej jednak warto się przyjrzeć ofercie Miraculum ponieważ jest dość bogata i na pewno można znaleźć perłę dla siebie. Ja dzięki temu, że krem ten tak spustoszył moją twarz sięgnęłam w końcu po krem do samodzielnego ukręcenia. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ;). 

a Wy sięgnęłyście już po kremy z Miraculum? 

pozdrawiam
.biemi

niedziela, 23 września 2012

Czy to juz ideal ?

Właśnie kiedy jesteśmy zdolne stwierdzić, że produkt którego używamy jest naszym ideałem? Chyba wtedy kiedy nie mamy ochoty szukać innego i na tą chwilę zaspokaja nasze potrzeby. U mnie przeważnie jest problem tego typu, że nawet jeżeli produkt spełnia moje wymaganie w dużej mierze to mimo wszystko szybko mi się nudzi :/ i przez to idąc do sklepu kupuje coś nowego - nie koniecznie dobrego. Jednak w tym przypadku mam nadzieję, że nie spiszę produktu na straty tylko przez to że mi się znudził ;). Produkt - krem do twarzy nad którym od niedawna się rozpływam to - Alterra Krem na dzień aloes do skóry suchej i wrażliwej. Kupiony spontanicznie - latem potrzebowałam kremu dobrze nawilżającego ale nie obciążającego - była promocja zakupiłam :). 

Produkt zamknięty w wygodnej poręcznej tubce - u mnie na plus jest jeszcze kartonik - lubię jak produkt dodatkowo ma kartonik taka kobieca fanaberia ;)




Słów kilka od producenta: 



Skład: 

Aqua - woda
Alcohol - alkohol 
Glycerin - gliceryna
Glycine soja oil - olej sojowy
Cera alba - wosk pszczeli
Glyceryl Stearate Se - Stearynian gliceryny - roślinny emulgator - nawilżacz, wygładzacz
Sorbitan Stearate - emulgator zapewnia odpowiednią konsystencję
Simmondsia Chinensis Oil - olej z jojoba
Butyrospermum Parkii Butter - emolinet, zapychacz
Parfum - zapach 
Rhus Verniciflua Peel Cera - ?
Sodium Citrate - cytrynian sodu, regulator pH
Xanthan Gum - Guma ksantanowa - zapewnia odpowiednią konsystencję
Sucrose Cocoate - emulgator
Bisabolol - składnik olejku z rumianku 
Linalool - substancja zapachowa
Citric Acid - kwas cytrynowy
Prunus Armeniaca Kernel Oil - olej z pestek moreli
Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder - puder z soku liści aloesu
Limonene - składnik kompozycji zapachowych - potencjalny alergen
Tocopherol - antyoksygant 
Geraniol - substancja zapachowa
Helianthus Annuus seed oil - olej słonecznikowy
Citronellol - substancja zapachowa
Citral - substancja zapachowa


Konsystencja zwarta - treściwa



Plusy i minusy

+ nie zapycha mimo iż gliceryna wysoko nie zapchał mnie
+ dobrze nawilża
+ nie obciąża
+ nie uczulił
+ szybko się wchłania
+ dobry pod podkład
+ nie powoduje że moja skóra szybko się błyszczy
+ ładny zapach
+ dobry skład? specem nie jestem ale nie jest najgorzej 
+ skóra po nim jest miła w dotyku (choć przez chwilę po nałożeniu jest lekko lepka)
+ cena - 9/10zł
+ wydajny

- dostępność - tylko Rossmann

i tyle z minusów ;) U mnie tylko tyle jednak czytając opinię na wizazu zdania są podzielone, więc albo ten produkt się kocha albo nienawidzi innej opcji nie ma ;). 

pozdrawiam
.biemi

wtorek, 28 sierpnia 2012

Celia - na twarzy czyli czy tani znaczy dobry?

Mamy początek czerwca zaczynają się upały, jest gorąco moja skóra zaczyna szaleć, w ciągu dnia świeci się nie miłosiernie natomiast wieczorem jest sucha, że szok. Stwierdzam potrzeba nawilżenia, a że nie miałam ochoty analizować co by sprawdziło się najlepiej, ba nawet nie czytałam czy produkt który kupuję jest godny uwagi - po prostu cena 4zł zadziałała jak magnes jeszcze na etykiecie napisane że nawilżający i że ma algi ba nawet jest przeciwzmarszczkowy to myślę sobie czemu nie? Biorę. Sprawdzę czy i tym razem mi się uda, że tanie znaczy dobre :):):). Szkoda tylko, że nie pomyślałam o konsekwencjach, no ale cóż. ;) W taki mniej więcej sposób stałam się posiadaczką kremu nawilżającego firmy Celia. Na opakowaniu słoneczko i księżyc czyli to co ja również bardzo lubię - krem na każdą porę dnia :D. Przeznaczony dla cery normalnej i mieszanej czyli wypisz wymaluj moja. Ale żeby etykieta tak dobrze sama w sobie działała na moją skórę co na moją wyobraźnię to by było dopiero coś. Jednak o moich konkretniejszych przemyśleniach i odczuciach nieco niżej. 

Produkt zamknięty w wygodnym plastikowym prostym opakowaniu




konsystencja takiego lekko rozwodnionego kremu - nie tyle co za rzadki a za mało treściwy 




Skład:

Aqua, Paraffin Oil, Isopropyl Myristate, Cetearyl Octanoate, Glycerin, D-Panthenol, Propylene Glycol, Acacia Senegal Gum Extract, Fucus Vesiculosus Extract, Laminaria Digitata Extract, Spirulina Maxima Extract, Porphyra Umbilicalis Extract, Ascophyllum Nodosum Extract, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Acrylates/ C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Carbomer, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, BHA, Ethylparaben, Methylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Citronellol, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum

Może gdybym w sklepie przeczytała chociaż jedną linijkę składu to bym się opamiętała, ale nie przeczytałam bo cały czas moje ślepia zakrywała cena 4zł ;) Mimo iż laikiem totalnym jestem co do składów i nie wiem co do czego i dlaczego jednak Parafina tak wysoko wiem co dla mnie znaczy. 

Dziś dopiero weszłam na wizaz i zobaczyłam co o nim tam piszą i w sumie tragedii całkowitej nie ma. Jednak na mojej twarzy był istny armagedon. Pierwsze dwa może trzy dni super, cera nawilżona taka fajna, już nie jest przesuszona wieczorem, miła w dotyku, gładka. Natomiast jak w końcu mi wywaliło to porażka, twarz zapchana, zaskórnikowania, zawulkanowana i po prostu koszmar. Oczywiście krem odstawiłam powoli wróciłam do stanu wyjściowego jednak znowu skóra zrobiła się przesuszona. Więc dałam  jeszcze jedną i ostatnią szansę temu specyfikowi i niestety miałam powtórkę z rozrywki. Spustoszenie na twarzy kompletne - dawno żaden krem tak mnie nie zapchał zwłaszcza że moja skóra nie jest bardzo wymagająca. Jednak to cudo za 4 zł wyląduje nie tyle co w koszu a na moich nogach celem nie marnowania specyfiku. 

Osobiście nie polecam - jak na razie z firmą Celia pozostanę tylko na ustach ;)

.biemi

niedziela, 22 kwietnia 2012

kremujemy - pielegnujemy z FITOMEDEM

Kremów do twarzy nie używam od zawsze, pamiętam jak jeszcze na początku liceum twierdziłam, że mi krem nie jest potrzebny bo mam za tłustą cerę. Mimo, że zawsze narzekałam na niedoskonałości to miałam mylne przekonanie iż samo ich wysuszanie mi pomorze. Oczywiście po latach trochę zmądrzałam i kremów używam i nie wyobrażam sobie swojej pielęgnacji bez nich. Uważam, że krem to podstawa. W ramach współpracy z firmą FITOMED poza Hydrolatem oczarowym o którym pisałam TU, otrzymałam krem do codziennej pięlęgnacji - Krem nr 2. Jest to mój pierwszy tego typu produkt, naturalny z krótką datą użytkowania.

Krem jest zamknięty w bardzo ładny, zgrabnym słoiczku: 



Konsystencja dość zwarta - chociaż zauważyłam, że z czasem staje się trochę bardziej 'luźna' 



Skład - zapożyczone ze strony


Skład :
  • Vitis vinifera seed oil, wheat germ oil, lecithin, ceramide 6
  • Kremobaza Fitomed (Trilaureth-4-Phosphate, Polyacrylacocoate, Glicerine, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Propylen Caprylic/Caprylic Triglyceride, D-Panthenol, C13-14 Isoparaffin, Sodium Hyaluronate, Phenethyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Laureth-7)
  • Aqua
  • Hammamelis Virginia water
  • herb extracts: aesculus hippocastanum, hamamelis virginiana, arnica montana; glycerin, lecithin, D-panthenol, trilaureth-4-phosphate, sorbitol, lactic acid, diazolidynyl urea, ascorbic acid, rutin, Phenethyl Alcohol, Caprylyl Glycol.
  • Oleum kakao

Dla kogo jest krem №2


Krem №2 polecany jest głównie do cery suchej oraz suchej i dojrzałej ze skłonnością do pękania naczynek oraz do cery naczynkowej. Można go stosować do pielęgnacji całej twarzy w tym okolic oczu, zarówno na dzień jak i na noc, w zależności od indywidualnych potrzeb. Cerę naczynkową należy dodatkowo tonizować w temperaturze pokojowej czystą woda oczarową lub w rozcieńczeniu z wodą w proporcjach 1:1.



Moja cera jest mieszana w kierunku tłustej z problematyczną strefą T, głównym powodem dla którego krem bardzo mnie zainteresował był fakt, że jest stworzony głównie do okresu przejściowego pomiędzy zimą i wiosną. Jak również chroni przed mrozem. Czas zmian temperatur jest trudny dla naszej cery. Trudno jest znaleźć nie za ciężki krem, który nas dobrze ochroni i nawilży. 
Sięgając po nowy krem zazwyczaj jestem pełna obaw - nigdy nie wiem jak moja cera na nowość zareaguje. W tym przypadku obawy były nieuzasadnione. Twarz początkowo polubiła ten krem. Używam go od połowy stycznia. Przez minione 3mc miałam sporo zawirowań na twarzy plus akurat w tym przedziale czasowym były znaczne mrozy w naszym kraju :). Tak jak zauważyłam to dużo lepiej u mnie sprawdził się w czasie kiedy było chłodniej na zewnątrz a w pomieszczeniach było gorąco. Teraz jak temperatura jest zbliżona tu i tu jest trochę gorzej - jednak trudno jest mi w 100% stwierdzić, że na to ma wpływ ten krem ponieważ u mnie to co dzieje się na twarzy to zazwyczaj tylko 50% zasługa kremu. Jednak w pełni się zgadzam z tym, że jest bardzo dobry na czas zimowy i przejściowy. 

Strona techniczna produktu:
wygodne opakowanie
łatwa aplikacja mimo zwartej konsystencji
szybko się wchłania
bezzapachowy 
nie zawiera parabenów
nie obciąża
nie powoduje nadmiernego przetłuszczania się cery
dobrze nawilża - jednak to nie jest taki typowy lekki krem nawilżający
dobrze sprawdza się pod makijaż
cena 29zł za 50 ml

ja go używałam na noc i na dzień bez ograniczeń. Minusów w tym produkcie nie widzę, wiadomo nie dla każdego każdy produkt jest dobry jednak uważam że jest on warty uwagi, zwłaszcza, że jest to krem 'robiony', nie masówka tylko dopieszczony w każdym calu. Pełny opis taki szczegółowy tego produktu znajdziemy na stronie producenta KLIK. Produkt dostępny TU cena 29zł za 50 ml. 

Produkt otrzymałam bezpłatnie, nie ma to jednak wpływu na moją ocenę. 

a Wy lubicie takie produkty tworzone z myślą o potrzebach klienta oraz z przywiązaniem uwagi do tego co się w nich znajduje?

pozdrawiam
.biemi

sobota, 4 lutego 2012

na celowniku Ziaja

Dobry krem to podstawa, każdy to wie. Co potrafię sobie dobrać dobrze do siebie to potrafię, ale z kremami do twarzy mam odwieczny problem, jak nie za tłusty to jeszcze przesuszy albo zważy podkład - to najbardziej lubię :). Teoretycznie moja skóra jest mało problematyczna, syfki wyskakują, ale to zazwyczaj jest moją winą - za dużo czekolady, za ostro itp :) i osławiona strefa T z nadmiarem skórek i z lekkim tłuszczem. Dla niektórych skóra marzenie, natomiast ja cały czas nie umiem się o nią dobrze zatroszczyć. Sądzę, że wynika to czasem z tego, że skusi opakowanie a nie koniecznie skład. Tym razem skusiła mnie cena co również jest częstym czynnikiem zakupu wiele rzeczy. 

Opinie podzielone - jedni kochają inni nienawidzą. Dla mnie strzał w 10. Mowa o kremie oliwkowym od Ziai.  Kupiłam go po świętach jak moja twarz zaczęła się buntować na centralne ogrzewanie. Dlatego też nie lubię zimy!!! W mieszkaniach sauna, na zewnątrz zimno a skóra szaleje. Potrzebowałam kremu który nawilży i nie przetłuści. Padło na Ziaję - za tą cenę ok 4/5zł aż się prosił ten krem abym go kupiła. Stwierdziłam, że jeżeli na twarzy nie da rady to wymarzę go na resztę ciała :) - zapewne tak skończy ponieważ mam problem z dokańczaniem kremów do twarzy. 

Strona techniczna produktu. Krem zamknięty w małym poręcznym słoiczku 





Skład - opis producenta





Skład może nie zachwyca, jednak jeszcze w kremach nie potrafię wyłapywać świństw tak jak to ma już miejsce w szamponach :D tu jeszcze trochę muszę się podszkolić. 
Obawiałam się zapchania, jednak nie nastąpiło wręcz przeciwnie krem super nawilża i nie przeciąża skóry. Używałam go również pod podkład i nie powodował krótszej jego żywotności. Skóra wyglądała na świeżą i dobrze 'odżywioną'. Na noc nakładałam więcej produktu niż na dzień. Chciałam aby miało co się wchłaniać podczas spania 
i rozkręconych grzejników na maxa :) - jestem zmarzluchem i inna opcja nie wchodzi w grę. 
Próbowałam doszukać się minusów i znalazłam jeden chociaż nie potwierdzony - myślę, że na okres wiosenno/letni  okaże się za ciężki dla mnie, wtedy to potraktuję nim łokcie i kolana i będzie dobrze. Nie mam więcej zarzutów - zapach ładny, łatwy do rozprowadzenia, szybko się wchłania i nie powoduje ważenia się podkładu co u mnie daje to bardzo duży plus. 
Czy go polecam? Sądzę, że za tą cenę można spróbować - jednak to już zależy od Waszej weryfikacji przeróżnych obecnych opinii o tym produkcie. Tak jak ja go polubiłam inna z Was może go znienawidzić. Uważam, że produkt jest warty uwagi. 
Tym razem nie zawiodłam się na Ziai - to chyba najlepsze podsumowanie tego kremu. 


Teraz po miesiącu jego używania, przerzuciłam się na inny produkt - 
tym razem Fitomed krem nr 2, który jak już widzę jest bardziej odpowiedni na panującą aurę za oknem.
Pozdrawiam ciepło!!

.biemi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...