Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cellulit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cellulit. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 września 2012

o Zbednym (nie)zbedniku ?

Czy wszystko co antycellulitowe powinno być nasz? i tak i nie. Na pewno nie dajmy się zwariować - czasem lepiej się pogodzić z tym co mamy niż wydawać kolejne pieniążki na produkty cud, które same niczego nie zdziałają. Ja od pewnego czasu jestem pochłonięta tym tematem nieziemsko - niestety jak to w życiu raz z górki raz pod górę - kiedy olewam dietę i ćwiczenia nici z tego co na siebie nakładam.
Nie wiem czy gdyby nie BLOGBOXY to ten produkt w ogóle by trafił w moje ręce - chociaż może i tak - bo to pomarańczowe opakowanie wręcz krzyczy do nas - Pochłonę Twojego Nieprzyjaciela w Całości !!!
Mowa o żelu antycellulitowym od Lirene



Nie wiem do końca jak do takiego produktu podejść i jak go ugryźć - w sensie działania stricte antycellulitowego. Moja niepewność wynika z tego, że z balsamem to widzimy działa nie działa, z peelingiem podobnie - jednak u mnie z żelem jest problem-generalnie nigdy przy używaniu jakiegokolwiek żelu nie zauważyłam jakiś szczególnych właściwości -nawilżających, ujędrniających etc. Podchodzę do tych produktów nieco po macoszemu gdyż wymiernikiem jakości u mnie jest tylko i wyłącznie zapach - jeżeli w butelce ładnie pachnie + w trakcie aplikacji również nie zawodzi to już jest git i produkt lubię. Dlatego też w moim odczucie ten produkt nazywa się antycellulitowym żelem tylko i wyłączni z przyczyn marketingowych. Bo przecież na co zwracamy uwagę na to co ma uczynić cud bez wysiłku :). 
Jednak mimo całego w moim odczuciu kłamstwa na etykiecie produkt bardzo polubiłam - nie przez właściwości ujędrniające a za piękny intensywny pomarańczowy zapach. Mega odświeżający - jestem fanką takich zapachów i w okresie letnim super się sprawdzał bo orzeźwiał i dawał nową świeżą energię. 

+ konsystencja - w sam raz
+ zapach - świeży pomarańczowy
+ dobrze się pieni
+ prawidłowe właściwości myjące ;)
+ wydajny
+ dostępność - prawie wszędzie gdzie są produkty Lirene
+ cena ok 10zł - częste promocje umożliwiają zakup po niższej cenie a z tą wydajnością się opłaca
+ nie powodował nadmiernego wysuszenia mojej skóry

- oszukaństwo na etykiecie ;)

Dla zapachu polecam - i nie dajmy się zwariować kolorowym etykietom :) - a Wy jak podchodzicie do tego typu produktów? 

pozdrawiam
.biemi

wtorek, 18 września 2012

Bubel antycellulitowy !

Bubel jakich mało, obiecanki cacanki na opakowaniu i nic więcej. Miałam potrzebę zakupienia nowego super specyfiku na nieprzyjaciela - padło na Bodyslim termoaktywne serum wyszczuplająco-antycellulitowe na brzuch i pośladki. Zdecydowałam się na niego głównie przez obietnicę efektu rozgrzewającego. Lubię jak preparat rozgrzewa bo wtedy mam poczucie, że działa :). Dlaczego bubel? O tym niżej. 

Dostajemy ładne fioletowe opakowanie



i dużo zabawnych obietnic 



konsystencja żelowa - przypominająca szampon z Alterry, 



forma opakowania łatwa w użytkowaniu



Plusy minusy 

+ nie zauważyłam  w działaniu
+ konsystencja jest ok 
+ opakowanie;)
+ cena ok 10zł w promocji
+ dostępność

- konsystencja ok jednak aplikacja już nie
- źle się wchłania - mimo masowania baardzo długo się wchłania
- skóra jest lepka
- brak uczucia rozgrzania - były próby po gąbce syrenie po mocnym peelingu i temperatura moich ud przez niego nie wzrastała 
- brak efektów - jakichkolwiek 
- skóra nie zmieniła swojego wyglądu dzięki produktowi - ćwiczyłam i tylko temu zawdzięczam poprawę
- używałam regularnie 

Kolejny raz stwierdzam, że Ziaja jest najlepsza - jednak jest tyle tego na rynku, że cały czas mam ochotę jednak ryzykować ;)  Absolutnie nie polecam - może jednak komuś przypadł do gustu jednak ja czegoś innego oczekuje o takich produktów ;)

pozdrawiam
.biemi

czwartek, 24 maja 2012

dobry scierak nie jest zly

Co by nudno nie było :):):) dziś o kolejnym produkcie, który rzekomo pomaga w walce z nieprzyjacielem. Otrzymałam go w ramach drugiej edycji BLOGBOXowej jakby ktoś jeszcze nie wiedział co i jak to odsyłam do Obssesion  i jeszcze do jutra tj.25.05 można się zapisywać na III edycję 3 edycja BLOGBOX. Myślę, że przy obecnym całym zamieszaniu z Lirene i ich produktami antycellulitowymi ten produkt prędzej czy później wpadł by w moje ręce. Mowa o dobrym dość mocnym peelingu od Lirene. 

Peeling otrzymujemy zamknięty w przyjemnym oczodajnym pomarańczowym opakowaniu:


obiecanki :)


a samo peelingujące cudo wygląda tak:



jestem amatorką dobrego ścierania, i peeling muszę dobrze czuć na ciele aby mnie satysfakcjonował. Zazwyczaj miałam problem z peelingami taki, że albo za delikatne, albo za mało treściwy lub jeszcze zbyt wodnisty. Ten jest w sam raz, mocny, gęsty dobrze 'treściwy'. Jednak trafił na zły okres w moim czasie użytkowania produktów, ponieważ mnie nie zachwycił, ale to raczej wynika z tego, że ostatnio nic mnie nie zachwyca - ale myślę, że to w końcu minie i do niego wrócę, ponieważ nie mogę się do niczego poza 
wydajnością przyczepić bo tak to co ważne jest na miejscu - dobrze radzi sobie ze skórą pokrytą nieprzyjacielem 

zapach mocno energetyczny - pomarańczowo - grapefruitowy 
dobrze ściera
bardzo ładnie przygotowuje skórę do aplikowania mazideł
skóra po nim jest wygładzona
dużo drobinek ścierających
nie rozlewa się pod dłoniach 

w ogóle wszystko niby git, ale nie zaiskrzyło aż tak żeby to był hit
nie mówię mu nie, dam mu szansę jak mi w końcu maruda minie i będę bardziej entuzjastycznie do wszystkiego podchodzić :)
bo tak na prawdę po własnym peelingu kawowym żaden drogeryjny nie będzie dość dobry
dostępny chyba wszędzie gdzie się da
cena ok 10zł. 

Polecam spróbować bo może dla Was to będzie miłość od pierwszego użycia - u mnie uczucie musi dojrzeć :)

a tak w ogóle to nigdzie nie mogę zdobyć URODY z mleczkiem wrrr - jutro będę dalej pytać i szukać bo u mnie wszystko wyczyszczone 

.biemi

środa, 23 maja 2012

evitte - antycellulitem ???

Po produktach do włosów - które w swej nazwie posiadają zwrot "przeciw wypadaniu włosów", padło na manie antycellulitową. Jak na razie każdy zużyty produkt zastępuję nowym - innym z nadzieją, że jeżeli ten nie jest cudotwórcą to inny się okaże. Właśnie taki tok rozumowania skłonił mnie do zakupu Antycellulitowego balsamu do ciała o wdzięcznej nazwie EVITTE. Stosunkowo nowy produkt - jeżeli się mylę proszę o poprawę- który w Rossmannie baaaardzo często kusił swą ceną na 'Do Widzenia' 4/5zł za 200ml. Więc dwa warunki spełnione - cena atrakcyjna + zapewnienie działania antycellulitowego. 

Dopiero teraz zabierając się za tworzenie opinii o produkcie doczytałam, że producentem jest Soraya - czyli zobaczyłam nową nieznaną nazwę i jak głupiec pomyślałam o oo o ;) nowa firma :), 

ale do rzeczy: produkt w wygodnym opakowaniu - prosty, bez wygibasów żadnych, trochę sprawiające wrażenie produktu ECO - ale wcale takim nie jest ;)






obiecanki producenckie - bo przecież nadrukować można wszystko - nawet to że gruszki na wierzbie rosną



Produkt o dość przyjemnym lekko chemicznym zapachu - nie powala na kolana, ale i nie drażni ani nie przeszkadza. Jak się można domyślić z tonu mej wypowiedzi - produkt również nie powala. Tak naprawdę nie robi nic antycellulitowego. Używałam go w dwóch fazach walki - zanim zaczęłam ćwiczyć, ale dość dobrze miałam udka ogarnięte i w momencie kiedy zaczęłam ćwiczyć i efekty powinny iść na przód. Nie sprawdził się w żadnej z mych faz - a moja walka dość rozsądna była - tak myślę ;) - evitte nie zrobiło nic pożytecznego ponieważ nawet dobrze nie nawilżył mojej skóry. Ja bym go określiła jako krem który ani nie szkodzi ani nie pomaga. 

+ cena 
+ konsystencja - kremowo balsamowa
+ aplikacja
+ nie klei się po aplikacji

-/+ zapach :)
-/+wydajność - bez tragedii za tą cenę jakby po 2 tyg się skończył bym nie płakała ;)

- słabo się wchłania - nawet aplikowany po dobrym peelingu - moja skóra go nie przyjmowała zadowalająco 
- nie daje efektów
- słaby nawet jako balsam - bo nie nawilża

Ogólnie jestem całkowicie na NIE - nie polecam, nie chce mi się go dokańczać, nie dał efektów nawet minimalnych, bez sensu poświęcony czas na produkt bezpłciowy ;)

pozdrawiam
.biemi

piątek, 17 lutego 2012

Termoaktywne wyszczuplanie z EVELINE - Hit czy Kit?

Walka trwa nadal - nieustająca, prawie jak Syzyfowa praca. Raz się pojawi i nie chcę zniknąć. Mowa o odwiecznym nieprzyjacielu kobiet, którego nie trzeba przedstawiać ;) 
Po wykończeniu żelu Ziaji, o którym pisałam tu KLIK, sięgnęłam po Termoaktywne Serum Wyszczuplające od Eveline. Wszechobecne pozytywne opinie o tym produkcie głównie mnie do tego skłoniły - u innych działa to u mnie nie zadziała? 

Tak właśnie trafił do mnie ten specyfik, który jest zamknięty w dość wygodnym opakowaniu. 



Serum ma konsystencję kremu - łatwy do rozprowadzenia i w masowania w ciało


Skład i obietnice... 




A teraz moje odczucia. Sądzę, że jeżeli byłby to mój pierwszy kosmetyk tego typu to bym była mniej krytyczna, jak również bardziej zadowolona z działania. Tak na prawdę nie wiem jak u kogoś to w ogóle się sprawdza. Średnio na 10 aplikacji przy 2 czułam efekt rozgrzania. Sądzę, że powinnam je czuć za każdym razem zwłaszcza, że używam gąbki Syreny, która też pobudza. Używałam tylko na uda i pośladki. Prawdą jest, że nie używałam go dwa razy dziennie - rano nie mam głowy na takie cuda, jednak uważam, że po 1,5 mc regularnego użytkowania powinnam zauważyć jakiekolwiek efekty a tu zero, mam nawet wrażenie, że gdybym nie ćwiczyła to stan mój by się jeszcze pogorszył. Nie oczekuję cudów, ale nie widziałam ani nie czułam różnicy w napięciu i gładkości okolic na które nakładałam produkt.

Dla mnie ten produkt okazał się całkowicie nie trafiony. Używanie zwykłego balsamu plus masaż plus dobra gąbka może dać lepsze efekty niż to serum. Bardzo się rozczarowałam tym produktem. Przez to leży u mnie już od miesiąca prawie nie używany - mimo że nie wiele już go mam. 

Doszukując się jakichkolwiek plusów to są następujące:

+ lekka konsystencja
+ łatwo się rozprowadza
+ szybko się wchłania
+ nie pozostawia lepkiej powłoki
+ delikatny zapach
+ wygodne opakowanie
+ dostępność - Rossman, Natura, Supermarkety

Jeszcze istotny minus jest taki, że produkt nie jest wydajny ponieważ przy użytkowaniu raz dziennie przez 1,5 mc zostało mi go już nie wiele więc sądzę, że przy użytkowaniu dwa razy dziennie jedna tuba starczy na miesiąc. 

Moim zdaniem te plusy są niewystarczające patrząc na całe moje niezadowolenie związane z tym produktem - czuję się lekko oszukana, bo na opakowaniu jak zwykle jesteśmy zwodzone że ten produkt to istne cudo. Cudów nie ma, ale mógłby chociaż trochę działać. Ziaja zdecydowanie bardziej jest zadowalająca. 
Osobiście go nie polecam - podsumowując dla mnie jest to całkowity 
KIT

A z nieprzyjacielem walczę dalej teraz padło na peeling kawowy - co będzie to się okaże :):):)

Miłego weekendu i udanego wieczoru ostatkowego.

.biemi

wtorek, 22 listopada 2011

Ziaja termo wyszczuplanie zel rozgrzewajacy

Mało którą ten problem nie dotyczy... padło i na mnie. Trzeba było coś z nieprzyjacielem zrobić i zdecydowałam się na Ziaję rozgrzewający żel, który wyszczupla przez ujędrnianie Zakupiony w Rossmannie za ok 16zł - chociaż często zdarzają się promocje, więc warto na nią poczekać :). Jest to mój pierwszy produkt tego typu, który udało mi się stosunkowo regularnie używać. Produkt zamknięty w wygodnym opakowaniu z pompką

Niestety gdy zbliżamy się do dna dużo produktu zostaje na dnie i trzeba opakowanie przeciąć ( co wcale nie jest łatwe) i wydobywać już go palcami. 
Konsystencja żelowa, o niezbyt atrakcyjnym wyglądzie i dość intensywnym zapachu, który szybko znika. 



Słowa od producenta: 
Zawiera kapsaicynę, która daje stopniowy efekt rozgrzania skóry.
Zapewnia delikatne, równomierne uczucie ciepła. Ogranicza gromadzenie substancji lipidowych oraz przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej. Najlepsze efekty uzyskuje się stosując preparat:
- przed ćwiczeniami: fitness, aerobic
- po gruboziarnistym peelingu
- po rozgrzewającej kąpieli
Składniki aktywne: kapsaicyna z papryki cayenne - wyraźnie poprawia mikrokrążenie i usprawnia metabolizm komórkowy. Daje delikatne uczucie ciepła oraz stopniowy efekt rozgrzania. Bio-Ca2+ Coralliny officinalis - wysoce biodostępny wapń otrzymywany z algi czerwonej. Ograniczając dojrzewanie komórek tłuszczowych (adipocytów), zapobiega gromadzeniu się tłuszczów w skórze.
phytocomplex antycellulit - złożony z morszczynu, bluszczu, gorzkiej pomarańczy i rozmarynu. Poprawia elastyczność i jędrność skóry. Zmniejsza objawy cellulitu oraz zapobiega nierównomiernemu rozmieszczeniu tkanki tłuszczowej.

Skład: Aqua (Water), Propylene Glycol, Fucus Vesiculosus Extract*, Hedera Helix (Ivy) Leaf Extract*, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Peel Extract*, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract*, Corallina Officinalis Extract, Cetearyl Ethylhexanoate*, Isopropyl Myristate*, Polysorbate 20, Vanillyl Butyl Ether, Capsicum Frutencens Fruit Extract, Carbomer, Xanthan Gum*, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragrance), Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Sodium Hydroxide. (12.02.2011)


Wiadome jest, że samo wmasowywanie produktu nie pozwoli na osiągnięcie cudownych efektów. Ja w trakcie stosowania produktu, jeździłam na rowerze i starałam się 1-2 w tyg ćwiczyć w domu jednak z tym bywało różnie. Aplikacja przyjemna, ale trzeba pamiętać aby dokładnie umyć ręce po aplikacji bo może bardzo podrażnić oczy czy usta. Pozostawia lekko lepką powłokę, która dość szybko się wchłania. Producent nie poleca zakładania od razu ubrań bo produkt może brudzić, ja tego nie zauważyłam. 

Plusy:
+ działa - po 2mc regularnego stosowania widać różnicę - nie sprawdzałam czy obwód się zmniejszył jednak nieprzyjaciel był znacznie mniej widoczny
+ cena 
+ dostępność
+ dobra wchłanialność
Minusy:
- lekko lepki po aplikacji
- czasem zapach zbyt intensywny
Ogólnie z produktu jestem bardzo zadowolona, jednak trzeba go używać regularnie aby efekt się utrzymał. Efekt rozgrzewania jest najlepszy po intensywnym peelingu i dla mnie był on bardzo przyjemny. Polecam, obecnie używam rozgrzewającego serum z Eveline i jestem ciekawa czy będzie lepszy czy taki sam. Do Ziai na pewno wrócę :) 

.biemi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...