Co roku jest mocne postanowienie poprawy, że tym razem wszystko będzie spokojniej nie na ostatnią chwilę, ale jak co roku obiecanki cacanki, chociaż w kwestii prezentów nie mogę sobie zbyt wiele zarzucić ponieważ o dziwo je zaczęłam kompletować dość wcześnie z bardzo dobrym rezultatem :) jednak w kwestii kulinarnej jest dużo gorzej i jestem w głębokim lesie, a czasu brak i doba jest za krótka. Z tego też względu brak czasu na przyjemności - dlatego też blog lekko zaniedbany ;). Szał ciał przed świąteczny mnie dopadł - jednak już prawie wszystko udało mi się rozplanować i sądzę, że mimo zawieruchy zdążę na czas :).
Korzystając z wolnej chwili między jednym wypiekiem a drugim przekazuję świąteczny klimat w moim wydaniu.
Mimo uwielbienia dla żywych choinek u mnie zawitała ponownie sztuczna - jednak mam rekompensatę w postaci żywego drzewka u rodziców, przy którym będę miała przyjemność świętować:)
Starałam się aby w każdym zakątku było czuć i widać święta dlatego też ... jemioła i cała reszta wita od progu:
Piękny zapach usypia i budzi
A przyjemny stroik cieszy oko :)
W całym rozgardiaszu rozpoczęłam pakowanie prezentów, ich zawartość i pomysły na nie mogę dopiero odkryć po świętach bo niektóre dobre dusze tu zaglądają i nie mogły by mieć niespodzianki :)
Pozdrawiam i życzę mniejszego zabiegania przedświątecznego :)
.biemi